niedziela, 30 czerwca 2024

HipeRPeG 102 - Blütmark sesja 11 - Wybuchowa pacyfikacja podziemi Gailblüt

23 Eulotha, Rok Szczura

O kundlakach mówi się, że na trzy krople krwi ludzkiej, mają w sobie jedną kroplę psiej juchy. Są postrzegani jako brudni, roznoszący choroby i gotowi przy pierwszej lepszej okazji wbić człowiekowi nóż w plecy. W Gailblüt od lat spora ich populacja żyła na marginesie społeczeństwa, kryjąc się po kanałach. 
 
Wraz z gorszymi czasami, zaczęły się jednak napięcia i wzajemne oskarżenia. Ludzie mówili, że kundlaki psują mąkę, podkładają ogień i porywają mieszczan. Wydarzenia potoczyły się lawinowo. Najpierw bijatyki, potem pogrom. W końcu doszczętnie spłonęła spora część miasta. Z kanałów zaczęły wypełzać odrażające mutanty. Psiarze przystąpili do otwartego buntu - w ogromnej eksplozji zrujnowany został pałac królewskiego namiestnika i z podziemi wysypali się kundlaccy bojownicy.
 
Atak został odparty, kundlaki uciekły do kanałów z podkulonymi ogonami. Straż jest jednak osłabiona. Większość sił zajętych jest walką z buntem chłopskim na prowincji. Namiestnik potrzebuje kogoś, kto zejdzie do kanałów i dokończy brudną robotę.

Postacie graczy:

Wilbur, Zębaty Dezerter i jego 2 małpy, Ban i Nan
Kolbein, Okultystyczny Zielarz
 
Najemnicy:
Targurd, zwany Grubym, ślini się
Feru, zwany Chudym, nosi maskę

Kierowani żądzą zysku, dostępu do rzadkich, podziemnych komponentów do mikstur, oraz zemsty za zabitą przez kundlaków małpę, awanturnicy zstąpili do otworu ziejącego w kraterze po eksplozji na terenie pałacu namiestnikowskiego.

Na swojej drodze napotkali przesłaniającą komnatę ciężką zasłonę, przerwaną w jednym miejscu pionowym cięciem. Po dokładniejszym przyjrzeniu się jej dostrzegli, że za zasłoną, pod nią, oraz w szparze znajduje się jakaś transparentna błona. Dotknięta zaczyna wypalać przylegający materiał, rozcięta tryska kwasem - o czym boleśnie przekonał się Targurd. Powstałe rozcięcie obserwował Kolbein, wyglądało na to, że powoli się zrasta, brzegi się zaokrąglają. Kolbein spróbował przejść przez szparę, udało się osiągnąć to bez szwanku, pozostali więc podążyli za nim.

Za kotarą znajdowało się dwoje drzwi. Otworzyli lewe - za nimi była komnata zasypana gruzem, z którego wystawała trupia ręka. Kolbein postanowił zabrać rękę, aby wykorzystać ją jako składnik do mikstur. Chwytając ją, spowodował wielką eksplozję, w której zginął na miejscu. Jego ekwipunek pozbierał Targurd i ruszyli dalej (graczka Kolbeina przejęła kontrolę nad najmitą).

Targurd i Kolbein

W kolejnej komnacie Wilbur dostrzegł ślady na posadzce. Postanowili podążać za nimi. Natrafili na skrzyżowanie, pośrodku którego stał niewielki kuferek. Gdzieś w oddali słychać było oddalające się kroki. Wilbur spróbował podważyć wieko kuferka swoim bułatem. Efektem tego była kolejna eksplozja, zębaty dezerter został jednak tylko lekko ranny.

Jak widać, mieszkańcy tych podziemi mają dostęp do materiałów wybuchowych, z których skutecznie korzystają. Na tym nie koniec.

Idąc dalej, napotkali solidną metalową kratę. Za nią znajdowało się pomieszczenie z drzwiami po lewej i prawej stronie. Naprzeciwko kraty natomiast widać było otwory w ścianie oraz dźwignię. Na oczach drużyny z jednego z otworów wypełzła ludzka głowa na pajęczych nogach. Wyszła na środek komnaty i powiedziała:

"Ruszam się jak wąż, możny mnie kocha, nędzarz się mnie lęka, niewolnik nienawidzi. Kim jestem?"

Targurd wykrzyknął od razu: "bat!". Głowa podeszła do dźwigni, przesunęła ją w dół ustami, a następnie schowała się z powrotem do dziury. Poszukiwacze przygód wysłali Feru, aby sprawdził drzwi. Za jednymi były schody prowadzące w górę, a drugimi schody prowadzące w dół. Drużyna zeszła na dół. Dotarli do pomieszczenia z metalową kratą na podłodze. Na wprost biegł korytarz, z którego wyszła dwójka kundlaków: jeden gruby, opancerzony w kolczugę i zbrojny w topór, drugi z gnijącymi zębami i z nożem.


Rozpoczęła się walka. Dwójka przeciwników została pokonana, ale jeszcze zanim to nastąpiło, nadbiegły posiłki. Z naprzeciwka zaczęły zbiegać się kolejne kundlaki. Z boku pomieszczenia otworzyło się sekretne przejście i wybiegły z niego dwie odrażające istoty, wyglądające jak człowiek zoperowany i pozszywany tak, by miał kształt psa. W toku walki Feru poległ. Jedna z małp Wilbura uciekła gdzieś w dal (krytyczna porażka w ataku). Jeden z kundlaków zaczął odpalać bombę, Targurdowi udało się jednak odrzucić ją w głąb korytarza. Eksplozja, która nastąpiła, uśmierciła wielu przeciwników (nie szło zliczyć, ilu dokładni). Ostatni z kundlaków próbował ucieczki, został jednak zastrzelony bełtem w plecy.

Awanturnicy poszli szukać małpy Wilbura. Wąski korytarz biegnący za sekretnym przejściem zdawał się otaczać jakieś pomieszczenie. Przez dziurkę w ścianie dostrzegli kolejnego człowieka pozszywanego w psi kształt, śpiącego w metalowej klatce. W pomieszczeniu było takich klatek więcej. Wkrótce korytarz dotarł do tejże komnaty. Stał w niej zakapturzony kundlak w kolczudze, w pancernej rękawicy trzymał zbiegłą małpę Wilbura. Na bohaterów nasłał kolejne stwory, zmiażdżył małpę i odszedł.

Wilbur wycofał się w głąb korytarza, aby ludopsy nie mogły atakować go całą chmarą. Tymczasem z tyłu zadźwięczały kroki kundlaków. Awanturnicy byli w potrzasku. Bronili się dzielnie, wkrótce jednak ostatnia małpa Wilbura została rozszarpana przez ludopsy. Targurd został zarąbany przez kundlaka. Zabójca Targurda nakazał Wilburowi się poddać, ostatni ocalały odrzucił więc broń. Próbował jeszcze się wyrwać, ale był otoczony. Został związany i dostał pałką w głowę. Wybudził się jeszcze czując obrzydliwą ciecz wlewającą mu się do gardła i czując ostrze noża na swojej skórze.

Komentarz

Po raz kolejny miałem okazję przekonać się, jak solidnie zębaty dezerter sprawdza się w walce. Szczególnie, jeśli wylosuje na starcie "brązowy bułat z Galgenbeck", dzięki któremu rzuty na atak i obronę zdają już na 10, a nie na standardowej 12.

Graczka Kolbeina była początkowo bardzo oburzona na jego śmierć. Nie wiedziała, że jest to system, w którym łatwo się ginie, co mnie zaskoczyło, bo kojarzyła podręcznik (okazało się, że tylko po szacie graficznej ¯\_(ツ)_/¯). W sumie mój błąd, za bardzo przyzwyczaiłem się, że wszyscy kojarzą MB właśnie po śmiertelności.

Planowałem na tej sesji zrobić z kundlaków wrednych, rozmyślnych i perfidnych przeciwników, nękających graczy, zastawiających na nich zasadzki. Nie do końca wyszło. Intruzi weszli ze strony, której się zupełnie nie spodziewali - komnaty z pająkowatą głową w ogóle nie brali za możliwy kierunek ataku.

Wpisy do Księgi Umarłych

†Kolbein

†Targurd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz