wtorek, 4 października 2022

Raport z sesji: Ponure Półrocze MÖRK BORG sesja 2 (Ziggurat Śmierci 1)

7 Kytorn, rok 2620

Postacie graczy:
Adalberta von Dup, Upadła Arystokratka, z irytującym i bezużytecznym błaznem, Panem Chichotkiem
Euzebiusz Defekator, Zapomniany Filozof
Larv, Rynsztokowa Szumowina
Theras, Heretycki Kapłan
Urvarg, Przeklęty Zmiennokształtny

Podczas gdy Zamaskowany Wróżbita oddalił się wraz z królewiczem Aldonem, jeden z żołnierzy eskorty pozostał na miejscu i przedstawił się jako Kvezum oraz poinformował ich, że jego przyjaciel miałby zlecenie dla ludzi o taki niewątpliwych talentach. Po kilku godzinach podróży przez ruiny, podczas których Euzebiusz Defekator defekował na jeden z mijanych posągów, dotarli do niewielkiej osady zlokalizowanej na bagnistym terenie, który niegdyś stanowił jeden z pałacowych ogrodów.

Wchodząc do lokalnej karczmy Ropuszka, zauważyli list gończy za niejakim Silasem, poszukiwanym za herezję, napad i rabunek. Wewnątrz podpytali o zlecenie, ale karczmarka wiedziała tylko tyle, że list zostawiony został przez łowców z Nienendorfu.

Silas

Kvezum zaprowadził ich do jednego ze stołów, przy którym siedział brat Nasbert, kretuński mnich. Zakonnik opowiedział im o Akünh, demonicznym dziecku, które wieki temu zostało powstrzymane i uwięzione przez jego zakon na dalekiej północy lecz teraz, gdy ostateczny koniec jest coraz bliżej, jej więzy osłabły. Jedyne, co poza tym był w stanie powiedzieć na podstawie rozpadających się zwojów, które mnisi odnaleźli w podziemiach Galgenbeck, było to że Ziggurat, który był jej więzieniem ukryty jest w innym świecie, oraz coś o "kapłanach niosących klucze". Bohaterowie zgodzili się na wynagrodzenie 175 szt. srebra na głowę w zamian za powstrzymanie Akünh.

(Osobiście byłem odrobinę rozczarowany, że gracze nie drążyli dlaczego sam zakon nie zajmie się tym problemem. Otóż Nasbert był jednym z kilku mnichów rozesłanych po dworach tego świata w poszukiwaniu pomocy, nie udało mu się jednak dotrzeć do samego Króla Cieni, więc robi co może, próbując wykonać swoje zadanie. Sam zakon zaś nie był w stanie zorganizować wyprawy przeciwko Akünh, gdy problem wyszedł na jaw, zasoby zakonu były już masowo zaangażowane w inne przedsięwzięcie: poszukiwanie pierwszej urodzonej w tym roku kozy - na żądanie samych Bazyliszków - podręcznik strona 37)

Bohaterowie zjedli kolację z pieczonych półdziobych kruków oraz zupy stawowej (lokalna specjalność) i przenocowali w karczmie. Rankiem nabyli zapasy od lokalnych kupców: ciepłe płaszcze, buty, namioty, tarcze, liny. Theras zakupił osiołka, którego nazwał Pothem, zaś Adalberta zakupiła konia, którego nazwała Nihil (jest nihilistką). Theras wykorzystał swój zwój Bestialskiej Mowy, żeby dogadać się z osiołkiem. Pothem zgodził się wozić Therasa na plecach w zamian za lepsze jedzenie i czystszą wodę ("taką, jak piją ludzie").

Podczas gdy podróżowali poprzez Sarkash, Theras postanowił użyć swojej Bestialskiej Mowy aby przekonać napotkanego nożojeża, żeby pokazał mu swój brzuszek. Nożojeż odmówił, ale ostrzegł go przed kręcącym się w okolicy podrzynaczem gardeł (mały, zwinny ptaszek o ostrym dziobie, żywiący się krwią). Theras próbował następnie przekupić podrzynacza swoją krwią, którą upuszczał sobie używając rodowego sztyletu śp. Alberty von Dup, który ma 1/4 szansy na spowodowanie natychmiastowej śmierci - o czym Theras nie wiedział. Podrzynacz odmówił. Później Theras zgodził się oddać sztylet Adalbercie w zamian za zwój rażenia piorunami.

Po 5 dniach podróży przez coraz zimniejszy las, w końcu dotarli do rozległej kotliny otoczonej wysokimi klifami oraz wypełnionej gęstą mgłą. Poprzez mgłę byli w stanie dostrzec zamarznięty wodospad wpadający do doliny od zachodu, dym wznoszący się z lasu na wschodzie, chmury wciągane jakby tornadem w kierunku ziemi na północy, oraz znacznych rozmiarów budynek w środkowej części kotliny. Dodatkowo na wschodzie, poza kotliną, z lasu wznosiła się kolejna kolumna dymu - wyglądało na to, że ktoś tam obozował.

Theras po raz kolejny spróbował porozmawiać ze zwierzątkami, jednak gdy znalazł już kilka próchnowiewiórek, rzucanie zaklęcia mu się nie powiodło. Następnie odnaleźli znajdujące się w lesie obozowisko. Kręcili się po nim kultyści o pokrytych tatuażami twarzach, odziani w futra obwieszone drobnymi kośćmi. W całej okolicy czuć było silny zapach kadzidła. Podchodząc do kultystów, Urvarg zaczęła skandować "Akünh! Akünh! Akünh!" - mając nadzieję, że kultyści wezmą ich za sprzymierzeńców. Ci tylko się zdziwili, ale zdawali się być przyjaźni. Niestety sami nie bardzo wiedzieli, co dokładnie dzieje się w kotlinie. Ściągnęła ich tu emanująca stamtąd nekromantyczna energia i mieli nadzieję odnaleźć oświecenie poprzez medytację w tej okolicy. Kultyści śmierci nie schodzili dotychczas do kotliny, jednak znaleźli w lesie ogromne zgniłe usta, które zgodzili się pokazać bohaterom.

Gdy ich przewodnik, brat Hrangvald doprowadził bohaterów do gnijącej paszczy, próbowali oni ciąć, rąbać, rzucać w nią fekaliami i kośćmi. W końcu Theras naciął swoją dłoń (znowu używając tego noża, który ma 1/4 szans na zabicie na miejscu) i rozsmarował na paszczy swoją krew, co sprawiło, że w końcu się otworzyła. Bohaterowie chcieli, aby kultysta wszedł do środka razem z nimi, jemu natomiast bardzo zależało, aby poinformować o tym rozwoju wypadków swojego przełożonego. Bohaterowie zgodzili się i odesłali go, przekazując pod opiekę kultystów swoje zwierzęta. Hrangvald wkrótce powrócił uzbrojony w topór, wraz z braćmi Jattrem (uzbrojonym we włócznię) oraz Thorgelem (kosa), którzy zgodzili się towarzyszyć drużynie w wyprawie w głąb gnijących ust.

Bohaterowie spodziewali się, że paszcza może zamknąć się za Therasem, wchodził on więc na samym końcu. Na przodzie, po omacku, wąskim ziemistym tunelem kroczyła Adalberta, jednak gdy usłyszała przed sobą jakieś jęki, poprosiła towarzyszy o podanie jej zapalonej pochodni. Przy jej świetle ujrzała stojącego przed nią chodzącego trupa z wywalonym, śliniącym się jęzorem i czerwonymi ślepiami. Adalberta chwyciła za broń i przekazała pochodnię idącemu za nią Panu Chichotkowi, jednak błazen, z definicji nieprzydatny, połknął płomień, pogrążając ponownie swoją panią w ciemnościach. Szybko zapalona została kolejna pochodnia, przy świetle której Adalberta pokonała nieumarłego. Kiedy jednak reszta drużyny przechodziła nad zwłokami, one znowu zaczęły się ruszać, aż zostały ponownie pokonane, tym razem przez Therasa, który zaraz potem rozczłonkował przeciwnika. Członki wkrótce zaczęły drygać, jednak niezdolne były już zadać komukolwiek szkody.

Zbliżając się do wyjścia z tunelu napotkali kolejnego nieumarłego, którego również pokonali oraz poćwiartowali (odtąd, zapobiegawczo, robili tak z każdym pokonanym przeciwnikiem). Po wyjściu z tunelu przywitał ich lodowaty krajobraz upstrzony ruinami. Pierwszą większą budowlą, na jaką natrafili, była pęknięta u szczytu kopuła. Przez jakiś czas rozważali wspięcie się do szczeliny, ale ostatecznie z tego zrezygnowali. Nie pomyśleli jednak o tym, aby obejść budynek dookoła, żeby sprawdzić, czy nie ma jakiegoś wejścia do niego na poziomie gruntu. Wkrótce napotkali grupę jęczących nieumarłych, których zgładzili bez większych problemów.

Mężczyźni wokół ogniska

Przeszli przez częściowo zalesione pozostałości ogrodu, a następnie do pełnoprawnego lasu we wschodniej części kotliny, gdzie napotkali obozowisko, w którym grupa pięciu mężczyzn siedziała wokół ogniska. Wszyscy ubrani byli w czarne szaty oraz cylindryczne nakrycia głowy o szerokich rondach i czarnych welonach zakrywających twarze. Nosili również na szyjach złote medaliony. Mężczyźni zaprosili bohaterów do dyskusji na tematy metafizyczne, ale gdy drużyna dowiedziała się, że ich celem jest wspieranie Akünh, Theras raził ich piorunami. Tułowia kapłanów otworzyły się, ukazując ogromne, pionowe, najeżone zębami paszcze. Larv została złapana i prawie pożarta przez jednego z przeciwników. Jattr miał mniej szczęścia i został zjedzony w całości. W końcu udało im się pokonać kapłanów. Zabrali ich medaliony. Przy zwłokach znaleźli również zwój z pokrytej tatuażami ludzkiej skóry - przeklęty zwój z zaklęciem Odrażający Psychopomp (przywołaj (k6): 1-3 k4 szkielety, 4-6 k4 zombie). Przeszukali obozowisko, zabrali kapłanom koce i odpoczęli przez jakiś czas. Ich sprzymierzeńcy kultyści zebrali namioty pozostawione przez przeciwników i skonstruowali z nich stos pogrzebowy dla Jattra, ściągając na siebie gniew Therasa, który planował spędzić noc odpoczywając w tychże namiotach.

Kapłani zgnilizny

Pomimo odpoczynku, Larv nie zregenerowała żadnych hp-ków od zadanych gnijącym dotykiem kapłanów obrażeń. Spanikowała i postanowiła użyć zatrutego noża rozgrzanego w ognisku by przyżegać ranę. Jej krzyki sprowadziły kolejną grupę jęczących nieumarłych.

Po walce ruszyli poprzez las na północny zachód, kierując się do wielkiej budowli w centrum kotliny. W czasie drogi usłyszeli jakiś hałas, a następnie nerwowe jęknięcie. Larv pozostała w tyle, aby zbadać sprawę i dostrzegła wychudłą upiorną postać przesuwającą się od drzewa do drzewa, podążając za drużyną. Larv pobiegła do swoich towarzyszy krzycząc, próbując ich ostrzec, czym wielce ich rozczarowała, gdyż stracili szansę by śledzić śledzącego i otoczyć go.

Napotkali następnie kolejną pękniętą kopułę. Tym razem pęknięcie sięgało samej ziemi. Wewnątrz nasypane było pełno śniegu. Przy jednej ze ścian znaleźli rowek w kamieniu w kształcie portalu, pchnąwszy skałę, otworzyli przejście do krótkiego korytarza, na końcu którego znaleźli złotą statuetkę ludzkiego mężczyzny kopulującego ze stonogą (mniejszy skarb - ukryty - bluźnierczy bożek). Podczas gdy wszyscy oglądali ten przedmiot, Urvarg dostrzegła kątem oka białą postać. Natychmiastowo przekształciła się w swoją jaszczurzą postać, na co wychudły, upiorny osobnik zakrzyknął "ale ciekawe!". Urvarg plunęła na niego kwasem, ale jej toksyczna ślina przeleciała przez jego niematerialne ciało.

Postać przedstawiła się jako Sarku i była bardzo ciekawa, czego szukają w tym miejscu. Kiedy przyznali w końcu, że ich celem jest powstrzymanie Akünh, Sarku wyraźnie okazał ulgę. Opowiedział jej, że niegdyś był opiekunem Akünh, lecz kiedy poznał jej demoniczny rodowód, próbował ją powstrzymać, aż w końcu zginął i został przekształcony w swoją obecną postać. Od wtedy pozostawał niezdolny opuścić ten padół łez i udać się do zaświatów, dopóki sama Akünh również nie zginie. Powiedział im, że Akünh zamierza wpuścić do tego świata swojego demonicznego ojca, oraz że nie może być zabita w tradycyjny sposób, jej jedyną słabością jest jej serce, ukryte wewnątrz Zigguratu. Opisał im jej wygląd: wysoka, szczupła kobieta, ubrana w zdobną szatę, rogata głowa, pionowa paszcza na tułowiu, pięcioro oczu dookoła głowy. Zapytany o budynek Spiralnej Katedry w środku kotliny, przyznał, że nigdy tam nie był, gdyż jakaś nieznana siła nie pozwalała mu wejść do środka. Zaintrygowało to bohaterów, wzbudzając w nich nadzieję, że może tam znajdować się coś, co pomoże im stawić czoła demonicznemu dziecięciu. Przez całą rozmowę Theras uważnie obserwował reakcję ich towarzyszy kultystów, nigdy do końca im nie ufając i przyglądając się ich reakcjom na te informacje. Zdawali się jednak po prostu zaciekawieni. Sarku życzył im szczęścia i odszedł w swoją stronę.

Akünh?

Zaintrygowani tematem Katedry, ruszyli w jej kierunku. Udało im się dotrzeć tam bez problemów. Wkroczyli do ogromnej komnaty, z okrągłym zagłębieniem na samym środku, kopuła Katedry była od środka pokryta malunkami ogromnej spirali oraz gwiazd, zaś na ścianie widniał wizerunek postaci wyglądającej na stojącego w tejże sali kapłana wznoszącego dłonie, odzianego w szatę w gwiazdy. Głowa kapłana była oddzielona od otaczającej ściany (jakby można było ją wyciągnąć lub wepchnąć), ale była na tyle duża i na tyle wysoko, że nie próbowali niczego z nią zrobić. Na malunku widać było również zagłębienie na środku sali, różniło się tym, że znajdowało się w nim coś złotego. Urvarg spróbowała umieścić tam znalezioną wcześniej złotą figurkę, na co z sufitu wystrzeliła błyskawica, której udało się jej uniknąć. Figurka natomiast częściowo się stopiła. Nie była to wystarczająca ilość złota aby wypełnić zagłębienie, bohaterowie stwierdzili więc, że muszą tam stopić więcej złota, które prawdopodobnie znajdą w drugiej kopule.

Wizerunek kapłana

Ruszyli więc na południe, a tymczasem szybko nadchodził zmierzch. Napotykając posągi demonów, postanowili ominąć je szerokim łukiem. Napotkali grupę trzech podróżujących kapłanów i próbowali się do nich zakraść, jednak zbroja płytowa Euzebiusza była tak hałaśliwa, że nie udało im się. Kapłani zaczęli uciekać, ignorując wołania Euzebiusza, wznoszącego w ręce amulet i nazywającego ich "braćmi". Larv oraz kultystom udało się jednak ich dogonić i zaatakować. Drużyna zwyciężła w tym starciu, poległ jednak jeden z kultystów, Thorgel. Zabrali poległym amulety, przy trupach znaleźli również worki śmierdzącego sera (kociego), który postanowili jednak wyrzucić.

ZZ Top?

Nie! Kapłan zgnilizny.

Z łatwością znaleźli leżące na poziomie gruntu wejście do kopuły. Wewnątrz, pod luźnym kafelkiem znaleźli skarb (żelazna maska diabła), sprowokowali i pokonali dwoje jęczących nieumarłych i zebrali trochę drewna na opał, planując nocować wewnątrz kopuły. Uzgodnili warty i tym samym sesja dobiegła końca.

Nie tyle mapa, co rysunek mapy

Post scriptum:
Gracz Therasa był bardzo ciekaw jak wyglądają magiczne katastrofy, które następują przy wyrzuceniu 1 na kości podczas rzucania zaklęć, więc rzucał zaklęcia przy każdej okazji - np. próbując rozmawiać z każdym napotkanym zwierzęciem kiedy miał tylko zwój Bestialskiej Mowy.

Bohaterowie pozostają nieufni w stosunku do sprzymierzonych z nimi kultystów (teraz już tylko jednego), spodziewają się również, że będą musieli złożyć w ofierze czyjeś serca (by wstawić je w miejsce skradzionego serca Akünh?), więc traktują ich trochę jak chodzących dawców organów.

Powiedzenie, że Sarku coś powstrzymywało przed wejściem do Katedry to był mój własny pomysł, ale pasowało, gdyż sugeruje, że coś wewnątrz może powstrzymać jej nekromantyczne moce, co jest prawdą. Złoty kształt widoczny na malunku wydawał się dobrym pomysłem, żeby zasygnalizować zastosowanie ukrytego spiralnego dysku, jednak wnioski wyciągnięte przez graczy były zupełnie inne.

Jeśli chodzi o sam hexcrawl - zawartości ruin są losowe, ale na tyle spójne, żeby wyszły z nich interesujące materiały na sesję z iluzją jakiejś ukrytej logiki - przykładowo gdy gracze spodziewają się znaleźć w kopułach więcej złotych statuetek do roztopienia w Spiralnej Katedrze.

Bardzo ciekawie było oglądać panikę i dociekania Larv, gdy jej obrażenia się nie regenerowały.

Urvarg była bardziej ostrożna z przemianami, w związku z czym przez większość czasu i tak chodziła w postaci jaszczura, ale zdarzyło jej się nie deklarować co robi z porzuconym ekwipunkiem, musiała więc raz przedzierać się przez zaspy aby odzyskać swoje manele. Cechą, którą wylosowała sobie przy tworzeniu postaci było zapominanie ważnych faktów, tak więc jak najbardziej to pasuje.

Jeśli chodzi o podaną na górze datę. Ktoś dopytywał na początku sesji jaki jest akurat dzień. Sam o takich rzeczach nie myślałem, ale jeden z graczy odpowiedział z irytację "jest, kurwa, piąty kytorn!" i tak już zostało. Dopiero później dowiedziałem się, że to nazwa miesiąca z Zapomnianych Krain. Na rok rzuciłem k4+k10+k10+k10. Anuk Schleger spisał Bezimienną Ewangelię w roku 532, odkryta została 300 lat później, w miejscu ich odkrycia wyrosło dopiero Galgenbeck, największe miasto świata, musiało to więc być dość dawno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz