niedziela, 20 września 2026

Copernicon 2026

Ku ogromnej uciesze mnie, a pomimo długiej niepewności, udało mi się wziąć udział w tegorocznym Coperniconie. Nie miałem większych oczekiwań, gdyż inne zobowiązania sprawiały, że byłem dostępny jedynie gdzieś od godziny 15. Planowałem właściwie jedynie wziąć udział w dwóch sesjach przeze mnie zgłoszonych. Co niekoniecznie stanowiłoby samo w sobie problem, miło byłoby jednak nieco bardziej skorzystać z tego, co oferuje konwent.


Wejściówę odebrałem w piątek i ruszyłem do hotelu Merkury, gdzie w tym roku odbywał się blok sesji RPG. Moim pierwszym punktem programu była sandboxowa sesja na mechanice Shadowdark. Eksplorowany był mój setting Dzikich Krain, gdzie na różnych wydarzeniach rozegrałem już wcześniej 6 sesji. Samą sesję opiszę w osobnym wpisie, jako część kroniki tej otwartej kampanii. Dość powiedzieć, że zeszła się super ekipa, rozegraliśmy bardzo udaną sesję i bawiłem się wyśmienicie.

Tego samego dnia zorganizowaliśmy mini-zlot polskiego fandomu Dungeon Crawl Classics, podczas którego oprócz mojej skromnej osoby obradowali twórcy znani pod pseudonimami 5 Okrawków oraz Lochopełzacz. To, co z obrad wyniknęło, jest oczywiście tajne, ale wygląda na to, że w przyszłości czekają nas kolejne sesje DCC.

Drugiego dnia, którym była sobota, stawiłem się w hotelu Merkury odprawić drugą z moich sesji: mojego własnego pazura przygodę do Mörk Borga. Z czterech osób, które pojawiły się na sesji, dwie były mocno początkujące, a dla jednej było to pierwsze zetknięcie z erpegami w ogóle. Zaczynać od MB? Srogi początek przygody z tym hobby! Graczom udało się splądrować dworek Jonasza, ale gdy z piwnic zaczęły wychodzić szkielety, a ze ścian zaczęła sączyć się krew - rzucili się do ucieczki.

Przygoda zakończyła się na tyle szybko, że zdążyłem wbić na sesję DCC do 5 Okrawków. Wpadłem do pokoju hotelowego akurat z momencie, kiedy kończyło się wprowadzenie do mechaniki. Graliśmy funnelowy moduł 101: The Veiled Vaults of the Onyx Queen. Naszym wieśniakom udało się wydostać z podziemi i zabić złowrogą królową. Co ciekawe, śmiertelny cios zadała moja postać, tak samo jak w zeszłym roku w diamentowych kopalniach chaosu i tym razem również był to elf. Co do modułu - całkiem spoko przygoda! Może nawet kiedyś sam spróbuję poprowadzić.

Na tym skończyła się moja przygoda z Coperniconem 2026, w niedzielę na terenie konwentu już się nie pojawiłem.

Z takich rzeczy, o których warto jeszcze wspomnieć - ogranizatorzy byli bardzo wyrozumiali i pomocni w moich perypetiach z potwierdzeniem prowadzenia programu. Bo niestety jeszcze tydzień przed konwentem nie miałem pojęcia, czy na pewno się na nim pojawię. Dodatkowo widać poprawę w systemach zapisów na sesje - tym razem można było zobaczyć nicki osób zapisanych. Chociaż akurat nie było konieczności weryfikacji na miejscu. Nie zdarzyło się, żebym na sesji miał zbyt wielu graczy. Nie było jednak też problemu, że zapisani gracze na sesje się nie stawiali, co zdarzało się chociażby w zeszłym roku. Pomogło na pewno to, że sesje były wydzielone w osobnym obiekcie i wszystkie były skupione dość blisko siebie. W przeciwieństwie do Collegium Maius, w Hotelu Merkury nie sposób się było zgubić, bo wszystkie sale RPG znajdowały się w jednym korytarzu (dzięki temu tak szybko mogłem przeskoczyć z jednej sesji na drugą ;D). Hotel jako lokalizację oceniam pozytywnie również pod względem sanitarnym - osobna łazienka w każdym pokoju to niebywała wygoda, w porównaniu z łazienkami znajdującymi się na co drugim piętrze (jak w Maiusie).

poniedziałek, 14 września 2026

Kampania DCC: Ropucha Bobugbubilza i gniew Palimdybisa (Sesje 7-8)

Naszym awanturnikom, wykonującym misję zleconą przez komendanta Samotnej twierdzy, udało się zidentyfikować przyczynę zaginięć w osadach zachodniego Hinterlandu: urzędujący w ogromnym dole na zachód od Słupca kult porywa ludzi, aby składać ich w ofierze swoim mackowatym bóstwom.

Na poprzedniej sesji udało im się dorwać współpracujących z kultem mieszkańców Słupca, następnie zaciągnąć ich do dołu, gdzie w walce z przedstawicielami kultu kolaboranci zostali strąceni w przepaść. Drużyna zeszła po śliskich schodach biegnących po obwodzie Dołu, gdzie zbadała dwie niewielkie komnaty i pokonała kolejnych wyznawców.

Skład drużyny:

Davar, czarodziej
Harry, czarodziej
Karol, wojownik
Kefir, złodziej
Miłek, niziołek
Ślusarek Stefan, wojownik

Pomocnicy:
Ragnar, poszukujący śmierci w bitwie kapłan Croma
Dobrochost Kłoda Wojmir Żerdź, wojownicy
Rolf, zwiadowca ze Skeldrun szukający porwanego brata

Drużyna ruszyła dalej w dół schodami, które były coraz bardziej zniszczone, aż pozostały tylko nieliczne ocalałe stopnie z wielkimi przerwami między nimi. Poniżej ziała przepastna, zamglona głębina Dołu. Za pięciometrową przerwą w schodach widać było kolejną platformę, drzwi w ścianie oraz wielki miedziany gong.

Karolowi udało się przejść na platformę i doczepić linę, dzięki czemu reszta drużyny również się tam dostała. Za drzwiami znajdował się biegnący w dół tunel z czterema zamurowanymi celami. Awanturnicy, używając narzędzi Ślusarka i wideł Kefira, otworzyli komnaty, w których znaleźli:

  1. Niezmutowanego kultystę, studiującego zwój - zabili go i zabrali zwój, który okazał się być zaklęciem pozwalającym na przyzywanie i kontrolowanie macek
  2. Zmutowanego kultystę, którego zabili
  3. Czerwoną mackowatą masę (którą zabili) i trupa kultysty
  4. Uwięzionego człowieka, którego uwolnili (był to Eryk, brat Rolfa, który był osłabiony, ale do nich dołączył)
Bohaterowie martwili się, że Eryk mógł być jakiś zmieniony lub podmieniony, poprosili więc Rolfa, aby spytał go o coś, co tylko oni dwaj mogą wiedzieć.

Rolf: "Pamiętasz, jak nasraliśmy Wandzie do szuflady?"
Eryk: "Pamiętam."

Awanturnicy upomnieli Rolfa, że ta odpowiedź wcale nie potwierdza tożsamości Eryka i zamiast tego zaproponowali, żeby spytał go o imię panieńskie matki.

Po potwierdzeniu tożsamości Eryka, ruszyli dalej tunelem i natrafili na przepaść wypełnioną wijącymi się mackami. Po jej drugiej stronie znajdował się most zwodzony, który jednak został zręcznie opuszczony przez Kefira używającego kotwiczki na linie.

Po drugiej stronie znajdowała się ośmiokątna komnata z zawiłym, labiryntycznym wzorem ułożonym na podłodze.


Wchodzący w ten labirynt Kefir czuł się, jakby jakaś siła spowalniała jego ruchy. Gdy próbował się cofnąć, doznał bolesnego spazmu. Podobnego efektu doznał Ślusarek po wejściu na czarną część podłogi. Mając tę wiedzę i podchodząc już do tematu z należytą ostrożnością, Kefir dotarł do końca labiryntu i ujrzał przed sobą marmurowe wrota (które dla stojących po drugiej stronie wyglądały jak zwykła, gładka ściana). Za wrotami biegł korytarz z ustawionymi w równych odstępach wielkimi urnami. Kefir zauważył na podłodze płyty naciskowe, które zostały skrupulatnie ominięte.

Ślusarek ruszył na zwiad i za zakrętem napotkał pomieszczenie z ogromnymi drewnianymi wrotami na drugim końcu. Przejście przez wrota blokowała ogromna ropucha. Ślusarek usłyszał w głowie "hmmm", co go początkowo wystraszyło. Wkrótce jednak drużyna stanęła przed obliczem płaza. W mentalnej rozmowie dowiedzieli się, że ropucha jest sługą lorda chaosu Bobugbubilza, władcy płazów oraz że jej aktualnym zadaniem jest strzeżenie tego przejścia, nie przepuszczając nikogo, prócz zakapturzonych wyznawców kultu.

Drużyna postanowiła odziać się w zdobyczne szaty zdjęte z zabitych kultystów i spróbować wyminąć stwora, jednak jego tyły całkowicie blokowały dostęp do drzwi. Wtem! Gdy zaczęli nerwowo dyskutować i Ślusarek wspomniał o zabiciu ropuchy, usłyszeli w głowach "zobaczymy, kto kogo zabije" i Ślusarek został porażony psychicznym atakiem! Wywiązała się walka.

Ropucha jednocześnie atakowała awanturników fizycznie i raziła psychicznymi atakami, jednak dzięki dobrym rzutom obronnym na Wolę, udało im się wyjść z walki zwycięsko i przy niewielkim szwanku. Ropucha rozpuściła się, przeobrażając się w czarną maź, która zostawiła po sobie na podłodze symbol Chaosu.


Za wrotami znajdowały się kolejne wrota, a następnie długi, ślepo zakończony korytarz. Nagle! Rozbłysnęło światło i w korytarzu pojawiło się trzech odzianych na czerwono kultystów, jeden wychudły odziany na żółto, oraz odrażający stwór z długimi mackami i ostrym dziobem. Żółty kultysta zakrzyknął "dosięgnie was gniew Palimdybisa!", a następnie zniknął. Rzucona klątwa zredukowała wszystkim zaangażowanym Szczęście o 1 punkt. Czerwoni kultyści zaczęli skandować zaklęcie, przyzywając z podłogi cienistą mackę osłabiającą awanturników każdym dotknięciem, a dziobato-mackowaty stwór ruszył do ataku. Walka nie trwała długo, Ragnar wzniósł swój święty symbol Croma i zakrzyknął "przepadnijcie przeklęte pomioty!". Srogie bóstwo musiało łaskawym okiem spoglądać tego dnia na kapłana, bo przeciwnicy przerazili się, a następnie zniknęli, pozostawiając za sobą jedynie przygasające światło, oraz ślad jakiegoś wzoru na podłodze.


Wzór ten okazał się takim samym labiryntem, jaki napotkali wcześniej. Po jego pokonaniu zostali przeniesieni do okrągłego pomieszczenia z siedmioma jajowatymi wnękami w ścianach. W tym pomieszczeniu również podłogę zdobił labirynt, było tam jednak na tyle dużo miejsca, że można było się poruszać po jego obrzeżach. Gdy Kefir zbliżył się do jajowatego otworu, jego włosy zjeżyły się na całym jego ciele. Davar wyczuł, że przy odrobinie koncentracji mógłby uzyskać jakiś magiczny efekt. Skoncentrował się i zniknął. Harry natomiast przeszedł przez labirynt na podłodze, również zniknął. Obaj zrobili to bez słowa, reszta drużyny nie miała więc pojęcia o co chodzi z tymi znikającymi czarodziejami.

Tymczasem, Davar przeniesiony został do korytarza, na końcu którego widział posąg mackowatej istoty przed którą klęczało trzech kultystów. Harry został przeniesiony do pierwszego labiryntu, który napotkali (tego przy moście zwodzonym), dłuższą chwilę zajął mu powrót. Reszta drużyny próbowała wchodzić do jajowatego otworu, w którym zniknął Davar, ale skupianie się wychodziło im z różnym skutkiem.

Gdy dołączyło już do Davara kilka osób, kultyści usłyszeli ich rozmowę. Harry spróbował pochwycić jednego z nich, co mu się udało, pozostali przeciwnicy uciekli jednak drzwiami, znajdującymi się z boku posągu. Jeniec był częściowo zmutowany, zamiast twarzy miał gładką skórę, z wyjątkiem paszczy znajdującej się na czole. Awanturnicy próbowali go przesłuchać, ten jednak tylko wyrywał się i próbował ich ugryźć, ubili go więc i ruszyli w pościg za zbiegami. Poszukiwali ich przez gąszcz sypialni, gabinetów, pracowni, składzików, aż w końcu dotarli do jaskini. Z jednej strony znajdowała się ogromna wiązka macek biegnąca od otworu w podłodze do otworu w suficie. Przyczepiona do macek była drabinka linowa.

Dalej znajdowała się kolejna jaskinia, w niej grupa zakutych w łańcuchy niewolników kręciła wielkim młyńskim kołem. Z cieni wyszedł odziany na żółto kultysta, którego widzieli już wcześniej. Ostrzegł ich, że już za późno, aby powstrzymać Palimdybisa i wkrótce rytuał dobiegnie końca. Z mroku zaczęli wyłaniać się kolejni i kolejni kultyści. W wielkim starciu zmierzyło się z drużyną w sumie 13 kultystów, 4 sprzymierzonych z nimi zwykłych ludzi oraz dziobato-mackowaty potwór.

Żółty kultysta wraz z odzianymi na czerwono zaczął skandować zaklęcie, jedna z macek w jaskini zaatakowała drużynę. Pozostali kultyści i ich sprzymierzeńcy ruszyli do ataku. Zaklęcia Davara rozdarły na strzępy dziobatego stwora. Harry próbował zaklęciem ze zwoju wyrwać atakujące macki spod władzy kultystów. Momentami mu się to udawało, ale przypłacił to mutacjami: jego włosy stały się grube i mięsiste, a jego prawa noga przekształciła się w mackę. W końcu udało im się przebić przez nacierający tłum i dostać się do skandujących kultystów, którzy umierając, śmiali się z awanturników, że nie zdążą już powstrzymać rytuału. Zaklęcie kontrolowania macki, które podtrzymywali zostało przerwane, wcześniej jednak macka zdążyła niestety zmiażdżyć Davara. Przed oblicze Croma trafił również Ragnar, Miłek, Rolf oraz Eryk. W końcu kultyści zostali pokonani, wszyscy walczyli do ostatniego tchu.

Poszukiwacze przygód zebrali ekwipunek z poległych towarzyszy i zdjęli owalne medaliony z ciał kultystów. Następnie uwolnili z łańcuchów niewolników i uzbroili ich w zdobyte na kultystach noże. Pozostało pytanie: co dalej? Brnąć dalej w głąb podziemi i próbować powstrzymać mroczny rytuał kultu czy ratować życie i uciec na powierzchnię, póki to jeszcze możliwe?

Polegli w tej sesji:

☩ Davar
Miłek
Ragnar
Rolf
Eryk