czwartek, 2 lipca 2026

Kampania DCC: Wieśniacy kontra siły Chaosu (Prolog)

We wcześniejszym poście wspominałem o rozpoczętej niedawno kampanii Dungeon Crawl Classics. W międzyczasie zdążyliśmy nagrać w ramach niej dwa porządne weekendy erpegowania, więc stwierdziłem, że przyszedł czas na małe podsumowanie.

Opowieść zaczyna się we wsi Rutabaga, która od niepamiętnych pokoleń spokojnie egzystowała w cieniu cyklopowych ruin pradawnej twierdzy. Straszliwej historii tej fortecy nie pamiętał nikt z żywych, a szczególnie nikt z zamieszkujących tę spokojną krainę chłopów. Spokój wieśniaków został jednak zburzony. Coś zbudziło się wśród kruszejących murów: okoliczni mieszkańcy zaczęli znikać, a nocą słychać było potworne wycie dochodzące z przeklętego zamkowego wzgórza.

Wieśniacy, świadomi, że nikt nie ruszy im z pomocą, postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Chwycili więc swoje widły, siekiery i noże, po czym tłumnie ruszyli w kierunku twierdzy. Przed bramą, nad którą powiewała resztka złowrogiego sztandaru z czerwoną czaszką natrafili ciała dwóch ludzi nabite na pale i obrośnięte pnączami. Okazali się nimi dobrze im znani synowie kowala.

Nagle! Pnącza zaczęły się ruszać i przerośnięte nimi na wskroś zwłoki zaatakowały, animowane przeklętą fauną. Jeden z chłopów poległ w tej straszliwej walce, a pozostali rzucili się do ucieczki. Jeden wieśniak popędził wprost do bramy i dał nura pod kratą. Reszta zaś ruszyła zboczem, okrążając twierdzę, aby odszukać inne wejście. Odnaleźli zawalony fragment muru, którym dostali się do środka, lecz podczas wspinaczki jeden z nich zginął pod osuwającym się gruzem.

Wewnątrz murów natrafili na zrujnowane ruiny spalonej kaplicy, od których, pomimo lat, wciąż biło ciepło pożaru. Splądrowali je, znajdując złote dewocjonalia chaosu oraz klejnoty, które wyrwali z paszczy żabiego posągu. Sprowokowali tym samym agresywny śluz, który jednak poruszał się na tyle wolno, że bez problemu udało im się uniknąć jego ataku.

Na dziedzińcu stała również zamknięta wieża, która, jak się okazało, kryła hordę odrażających zwierzoludzi. Rozpętała się walka, zakończona pierwszym jednoznacznym zwycięstwem wieśniaków. Wewnątrz znaleźli uwięzionych mieszkańców swojej wsi. Uwolnili ich, a część ocalałych dołączyła do wyprawy, zastępując poległych.

Pod śmierdzącymi skórami wyściełającymi podłogę odkryli ukryte monety oraz zdobiony szmaragdami elficki miecz zawinięty w zieloną pelerynę. W wieży znajdowało się również zejście do podziemi.

Schodząc coraz niżej, napotkali na swojej drodze opróżniony skarbiec oraz tajemnicze mozaiki przedstawiające jakichś dwóch władców dzierżących buławę i przewodzących armiami zwierzoludzi, postać na skale i macki wyłaniające się z głębin, oraz potworną postać również trzymającą ową charakterystyczną buławę składającą ofiarę z człowieka. Wieśniacy odnaleźli także stare, zapleśniałe szaty pokryte symbolami Chaosu.


W końcu dotarli na podziemną plażę wydeptaną mnóstwem ludzkich i zwierzęcych stóp. Na brzegu stała pokryta hipnotyzującymi wzorami skała, a w oddali, po drugiej stronie wielkiej podziemnej wody, migotały światła na wyspie.

Gdy wspięli się na skałę i zapalili znajdującą się tam świecę. Z mroku wypłynął bezzałogowy drakkar i zbliżył się do brzegu. Sterroryzowani po tylu niebezpiecznych sytuacjach chłopi bali się zbliżyć do łodzi. Na odwagę zebrało się trzech. Łódź ruszyła z powrotem w kierunku odległej wyspy.

W połowie drogi łódź zatrzymała się i z wody wyłoniły się ogromne macki, kołyszące się jakby w oczekiwaniu. W końcu, sprowokowane zachowaniem jednego z wieśniaków, pochwyciły go i rozdarły na strzępy. Drakkar ruszył dalej, a pozostali dwaj dotarli do wyspy, na której wznosił się kamienny ziggurat. Ku szczytowi budowli kroczyła procesja zwierzoludzi prowadzących pojmanych jeńców. Z góry dobiegały odgłosy bębnów i śpiewów.

Widząc ogromną przewagę potencjalnych przeciwników, niedoszli bohaterowie postanowili zawrócić. Jeden z nich przypłacił tę decyzję życiem, gdy w drodze powrotnej pochwyciły go macki z głębin.

Zanim pozostali członkowie wyprawy dotarli na wyspę, rytuał dobiegał już końca. Złowrogi szaman, wymachujący potworną kukłą przypominającą piekielną marzannę, wyśpiewywał modły nad ognistym dołem. Zwierzoludzie wrzucali do niego złoto oraz związanych jeńców.

Zdesperowani wieśniacy, przebrani w znalezione wcześniej szaty kultystów, postanowili w ostatniej chwili przerwać rytuał. Rzucili się na kapłana i cisnęli kukłę w ogień. Okazało się jednak, że był to ostatni krok potrzebny do zakończenia piekielnego obrzędu!

Kukła zaczęła rosnąć, przeobrażając się w ogromne, jednookie monstrum. Otaczający wieśniaków zwierzoludzie nie wiedzieli, jak zareagować. Z jednej strony przybysze zaatakowali ich przywódcę, z drugiej mieli na sobie szaty kultu i właśnie dokończyli rytuał sprowadzający na Ziemię ich utęsknionego Lorda Chaosu.

Magiczna energia rytuału wstrząsnęła jaskinią. Skały zaczęły pękać, a całe podziemia zatrzęsły się w posadach. Chłopi wykorzystali powstałe zamieszanie, aby uciec na łódź. Niesieni przez wzbierającą falę zostali wyrzuceni przez podziemny tunel na otwarte morze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz