W poprzednim odcinku awanturnicy w składzie:
Davar, czarodziej
Karol, wojownik
Kefir, złodziej
Miłek, niziołek
Ślusarek, wojownik
Karol, wojownik
Kefir, złodziej
Miłek, niziołek
Ślusarek, wojownik
opuścili krasnoludzkie ruiny spłoszeni nadejściem armii koboldów. Wspólnie z grupką małych, szczurowatych istot nazywających siebie Opiekunami Zmarłych ruszyli na zachód, celem schronienia się w opuszczonym mauzoleum. Po drodze spróbowali odczytać znaleziony wcześniej, zaszyty w płaszczu Miłka elfi list, wystawiając go na światło księżyca, lecz nie ukazały się żadne nowe informacje. Postanowili spróbować ponownie w czasie najbliższej pełni. Poza spotkanymi po drodze wychudzonymi wilkami i niedźwiedziem, które jednak udało im się spłoszyć, podróż obyła się bez przygód i wkrótce zregenerowali siły w starożytnej budowli.
Następnie ruszyli na południe, z powrotem do Colonii. Po drodze nadarzyła się pełnia księżyca, podczas której na tajemniczym płótnie ukazał się błyszczący tekst listu, który przytaczam poniżej w całości.
Te pretensjonalne elfie brednie mogły kryć jakieś konkretne informacje. Bohaterowie postanowili przy najbliższej okazji wypytać jakiegoś uczonego o ujście rzeki, przy którym stoją trzy kamienne posągi bez głów.
W końcu drużyna dotarła z powrotem do Colonii. Bohaterowie od razu zauważyli, że miejscowi bardzo zwracają na nich uwagę, pokazują ich sobie nawzajem, szepczą i wytykają palcami. W odpowiedzi na to, Ślusarek zaczepił najbliższego miejscowego, który wyraźnie się z tego faktu ucieszył i zaprosił ich do swojej chaty. Gienek, bo takie imię nosił mieszkaniec, poczęstował ich jadłem i napitkiem oraz przyznał, że ich przybycie wzbudziło wielkie zainteresowanie, gdyż wieś jest głodna wszelkich informacji, jakie mogli przynieść z północy. Bohaterowie opowiedzieli nieco o swoich przygodach, dowiedzieli się też, że komendant garnizonu płaci 5 sztuk złota za każdą lewą dłoń kobolda oraz że we wioskach na zachodzie giną ludzie, za co Gienek osobiście obwiniał zmowę koboldów z elfami. Zaproponował również, że zaprowadzi awanturników do komendanta Luciniusa, gdyż ten z pewnością będzie chciał się z nimi rozmówić, a przychodząc z własnej inicjatywy zaskarbią sobie jego przychylność.
Bohaterowie zgodzili się i wkrótce stanęli przed obliczem komendanta. Ten z zainteresowaniem wysłuchał ich opowieści o wydarzeniach na północy. Poinformował ich o nagrodzie za zabite koboldy, gdyż, jak przyznał, sam ma zbyt małe siły, aby efektywnie z nimi walczyć. Dodatkowo, doceniając kompetencje bohaterów, zlecił im zadanie wyprawienia się do wsi leżących na zachodzie, od Dębowego Brodu po Szczelinę, gdzie jakoby miały dziać się tajemnicze rzeczy, a mieszkańcy ginąć bez wieści. Drużyna przyjęła zlecenie. Lucinius nakazał swojemu skrybie wypisać awanturnikom kwit na przewodnika, którego zapewnić miał zarządca Dębowego Brodu, oraz drugi dokument na wypożyczenie czterech koni wierzchowych z twierdzy.
Podczas pobytu w wiosce bohaterowie dowiedzieli się o świętym miejscu, znanym jako Gaj Salvii. To sanktuarium miało jakoby leczniczą moc, podobnie jak woda zebrana w tamtejszym stawie. Salvia jednak nie patrzyła łaskawym okiem na czyniących przemoc, a wstęp go Gaju był zakazany dla osób uzbrojonych. Część drużyny, zwłaszcza Miłek, który liczył na zagojenie dotkliwej rany odniesionej w walce z koboldami, postanowiła spędzić noc w świętym gaju. Broń pozostawili u swoich towarzyszy nocujących w chacie Gienka. Ci, którzy spali w Gaju, obudzili się orzeźwieni, zroszeni rosą. Rana Miłka rzeczywiście mniej mu już dokuczała. Natomiast bohaterowie, którzy nocowali u Gienka, nie mieli szansy odpocząć, gdyż jego dzieci całą noc podkradały się do nich i próbowały grzebać im w ekwipunku.
Awanturnicy spotkali też ponownie krasnoluda Gamila, którego pojawienie się w karczmie dwa tygodnie wcześniej dało impuls do wyruszenia do ruin na północy. Wyglądało na to, że wykurował się już z rany zadanej koboldzią strzałą. Podpytał bohaterów, czy planują wyruszyć ponownie do zrujnowanego dworu krasnoludzkich królów. Gdy usłyszał, że planują podróż na zachód, wyraził swoje rozczarowanie i zamiar zebrania kolejnej ekipy krasnoludów do kolejnej wyprawy. Po krótkim zastanowieniu awanturnicy zmienili zdanie i razem z krasnoludem ruszyli ponownie na północ.
Krasnoludzkie ruiny powitały ich pozostałościami obozowiska armii koboldów. Plemiona ewidentnie porzuciły już to miejsce. Drużyna zeszła do podziemi, naznaczonych śladami agresywnych przeszukiwań. Ciała krasnoludów przygotowane wcześniej do pochówku przez szczurowatych grabarzy były ponownie rozrzucone w nieładzie i bieżąco rozszarpywane przez trupojady, wśród których tym razem byli również krasnoludzcy ożywieńcy. To właśnie ghule stanowiły główne zagrożenie podczas tej ekspedycji.
Podczas eksploracji odkryli miejsca wcześniej pominięte, odzyskując skarby krasnoludzkiej kultury, takie jak magiczny topór Grimteinn oraz Runiczną Laskę Krasnoludów. Demontując prowizoryczną barykadę z desek i kamieni natrafili na obozowisko nowych mieszkańców podziemi. Przed bohaterami stanął masywny włochaty stwór, który przedstawił się jako Grimsjak, towarzyszyło mu dwóch goblinów: Pierdziel i Śmierdziel. Grimsjak wyglądał na gotowego do walki, ale porozumiewał się łamanym wspólnym i udało się go udobruchać naprawą uszkodzonej barykady.
Awanturnicy nie odważyli się zmierzyć z bazyliszkiem.
W końcu drużyna dotarła do centralnej komnaty lochu, do której drogę wykuły sobie niedawno koboldy. Była pusta, co według Gamila oznaczało, że zdobyły to, po co przyszły, czyli Smocze Serce. Albo też skradł je już ktoś przed nimi. W każdym razie bohaterowie postanowili opuścić podziemia i wrócili do Colonii.
Wkrótce po powrocie do cywilizacji zostali zatrzymani przez imperialnych żołnierzy i przyprowadzeni przed oblicze komendanta Luciniusa. Oficer ochrzanił ich za samowolkę, w końcu mieli zbadać sytuację w zachodnich wioskach, zamiast wyprawiać się ponownie na północ. Niemniej jednak docenił informacje, które ze sobą przynieśli, chociaż możliwość, że koboldy zdobyły to, czego szukały, nie zwiastowała nic dobrego. Upewniwszy się, że teraz planują w końcu wziąć się do roboty, odprawił ich.
Następnie drużyna wyruszyła i dotarła do Dębowego Brodu. Sołtyska Sigrun wyraziła powątpiewanie co do sensacyjnych historii na temat zaginięć, twierdząc, że chłopi po prostu migają się od podatków. W każdym razie przyjęła kwit od komendanta i kazała im stawić się za godzinę pod karczmą na spotkanie z przewodnikiem.
Komentarz:
Podsumowując wątki, jakie mamy w tej chwili w kampanii są to:
- misja od Luciniusa - zbadanie zaginięć w zachodnich wioskach
- armia koboldów na północy - potencjalnie mająca w swoich rękach Serce Smoka
- elfi list wskazujący drogę do tajemniczej wyspy
- wioska bohaterów zniszczona przez siły chaosu - czy kiedykolwiek tam wrócą, aby wywrzeć zemstę? Czy Lord Chaosu nadal rośnie tam w siłę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz