poniedziałek, 12 stycznia 2026

Hiperpeg 122 - Shadowdark - Dzikie Krainy Sesja 6

Dwóch kapłanów i czarodziej spotkali się w karczmie, by wyruszyć na wspólną przygodę. Czy ich wyprawę można uznać za udaną? Jeden kapłan powie tak, drugi kapłan powie nie.

10 maja, 300 r. III ery

Postacie graczy:

Lamamelis, człowiek, kapłan Garncowego Iszka
Mirin, elfka, kapłanka Caiusa, boga natury
Trad, elf czarodziej

Awanturnicy rozmówili się z kupczącym informacją w Złamanym Wiośle bardem. Lamamelis dopytywał o duszyczki, które mógłby nawrócić na wiarę w Garncowego Iszka - dowiedział się o żyjących jakoby gdzieś na wschodzie "Atomistach", którzy nie wierzą w żadnych bogów. Nie są jednak podobno przyjaźnie nastawieni do misjonarzy, więc, jak poinformował ich Bard, jest to prosta droga do męczeńskiej śmierci. Lamamelis nie wydawał się zrażony. Próbował też nawracać samego barda, ten jednak nie wydawał się zainteresowany.

Dopytywali również o ruiny i złoto, dowiedzieli się (oczywiście za opłatą) o tym, że:
  • Na wschodzie znajduje się Cytadela Minotaura, gdzie kiedyś jacyś awanturnicy nieźle się wzbogacili, ale kolejne wyprawy wracały tylko z siniakami i gorzej. Skarby się jakoby skończyły, a potwory wręcz przeciwnie.
  • Niejaki Narwany Knut wyprawił się z 7 kolegami do lasu na południowym wschodzie, wrócił sam, obładowany złotem w bryłkach o dziwnym kształcie, opowiadał, że znalazł portal, a po jego drugiej stronie, pod nieznanymi gwiazdami, pomagali jednookim jaszczurkom w walce z ogromnymi muchami. Jaszczurki nagrodziły go dziwnym złotem. Potem wdał się w bójkę z flisakami w karczmie i go zatłukli.
Drużyna udała się więc na południowy wschód. Dotarła do wioski węglarzy. Byli początkowo nieufni, ale przyznali, że pamiętają Knuta: przepędzili go z wioski, udał się do lasu i w osadzie się już więcej nie pokazał. Węglarz ostrzegł też awanturników przed wielkimi pająkami żyjącymi w lesie i zapowiedział, że będą wdzięczni za ich przetrzebienie. Powiedział też, że przeciwko pająkom skuteczny jest ogień, awanturnicy zakupili więc od kmiotków zapasowe pochodnie.

Poszukiwacze przygód wyruszyli w dzicz, za przewodnika robiła Mirin - była w końcu kapłanką natury wychowaną przez wilki. Poszło jej nad wyraz skutecznie, gdyż wkrótce zlokalizowała kamienny krąg ułożony płasko na leśnej polanie, obok wystawał kamlot ze sczerniałym od zaschniętej krwi zagłębieniem w kształcie ludzkiej dłoni.

Mirin nacięła sobie dłoń i wsadziła ją w zagłębienie. W kamiennym kręgu pojawił się magiczny portal o falującej powierzchni wyglądającej jak rozgwieżdżone niebo, do którego po krótkim wahaniu i próbnym wrzuceniu kamienia i badyla, bohaterowie wkroczyli.

Wylądowali na podłodze w dużej kamienniej komnacie oświetlonej światłem wiszących pod sufitem żyrandoli. Przy zastawionych stołach siedziały odziane w długie szaty postacie. U szczytu komnaty, na podwyższeniu, dostrzegli tron okupowany przez wysoką postać w masce. Istoty te wydawały się wysokie, ale nie było widać nawet skrawka ciała, nie było wiadomo czy to ludzie czy coś innego.

Wysoki jegomość przedstawił się jako Król Cieni i powitał intruzów z lekkim rozbawieniem, ale jednocześnie też z groźbą. Obiecał im jednak, że puści ich wolno w zamian za przysługę. Otóż z piwnic jego zamczyska, gdzie mieszczą się plugawe grobowce pogańskich władców, jakoby miały wypełzać ogromne szczury. Lokalnym wojom miało nie przystoić zniżać się do takich zadań, nagli przybysze nadawali się więc do tego zadania wręcz perfekcyjnie! Może zbyt perfekcyjnie?


Awanturnicy od razu zaczęli przytakiwać i chętnie przystali na propozycję, tym bardziej, że obiecane zostało im wynagrodzenie oraz prawo do zachowania wszelkich znalezionych w podziemiach skarbów. Mimo to, cała ta historia od razu im się nie kleiła. Dwie postacie wyprowadziły ich korytarzem (który był jedynym wyjściem z tej komnaty! Komnaty, która nie miała też okien!) i biegnącymi w dół schodami do niewielkiej komnatki z zapleśniałymi meblami (stolik i krzesła) i zardzewiałym mieczem na ścianie. Między nimi a bohaterami zamknęła się krata, przewodnicy nie odpowiedzieli na zadawane pytania i wycofali się tyłem w mrok.

Po pokoiku z mebelkami przeszli do dużego pomieszczenia zastawionego wielkimi półkami z beczkami (jak od piwa czy wina). Między regałami awanturnicy dostrzegli jakiś ruch. Nagle! Wyskoczyły na nich stwory. Były to biegające na czterech kończynach humanoidy o pomarszczonej jak po poparzeniach skórze oraz wielkich paszczach w pozbawionych oczu i nosa twarzach. Było ich w sumie sześć. Każda z bestii miała na sobie złotą biżuterię (diademy, naszyjniki, obręcze). Potwory zaatakowały. Część z nich poległa dzięki mieszance zaklęć, konwencjonalnej przemocy oraz sprytnego wykorzystania otoczenia - celowo uszkadzane regały posypały się beczkami na potwory. Z pękających beczek wylewały się krew i fekalia, wypełniając całą komnatę obrzydliwym smrodem. Mirin doznała od szponów kreatur ciężkich ran (straciła oboje uszu oraz jedno oko) i ewakuowała się do pokoiku z meblami. Poszczęściło jej się jednak i goniące ją potwory przewróciły się o stół i krzesła, dzięki czemu miała czas oblać je olejem i podpalić. Z zabitych stworów awanturnicy zdjęli biżuterię, a następnie sprawdzili zawartość kolejnych beczek (oprócz fekaliów i krwi, znalazły się tam mocz, śluz i żółć).

Podczas dalszej eksploracji odkryta została komnata z sześcioma otwartymi sarkofagami, każdy z nich miał na sobie ślady pazurów. Liczba ta została od razu skojarzona z liczbą agresywnych stworów. W pokoju były również dwa zamknięte sarkofagi - awanturnicy postanowili ich nie otwierać. Dalej odnaleźli schody wiodące w dół oraz pustą komnatę z otworami w suficie. Z jednego z otworów wypełzła odrażająca ludzka głowa na pajęczych nogach i przedstawiła się jako kupiec. Ten podziemny sklepikarz oferował im informacje, złoto i leczenie w zamian za należącą do bohaterów broń, ekwipunek, ewentualnie życie któregoś z nich. Ostatecznie oddali mu tyczkę, linę i tarczę i otrzymali w zamian odpowiedź na następujące pytania:

Gdzie są nawiedzające te podziemia szczury? (nawiązując do "zadania", które zostało im zlecone)

Odpowiedź: W tych podziemiach nie ma żadnych szczurów.

Co wiesz o tych postaciach urzędujących na górze?

Odpowiedź: Nic.

Poszukiwacze przygód szybko stwierdzili, że ten jegomość im nie sprzyja i chce obniżyć ich szanse przetrwania (pozbawiając ekwipunku). Mirin była zirytowana i chciała go utłuc. Lamamelis z kolei wolał nie antagonizować mieszkańca lochu, który nie próbuje ich aktywnie ukatrupić. Ostatecznie wycofali się i kontynuowali badanie tego poziomu, omijając napotkane wcześniej schody.

Natrafili jeszcze na płaczącą krwawymi łzami rzeźbę, oraz szyb biegnący w dół, skąd buzowały płomienie, oraz w górę, gdzie na pajęczej sieci zwisał plecak. Plecak zdjęli tyczką i zabrali z niego różne pomniejsze klamoty (linę, buteleczkę, etc.). Stwierdzili, że próba wspinaczki nad szalejącymi płomienami jest zbyt niezbezpieczna, a zbadawszy niemal wszystkie dostępne korytarze, postanowili zejść schodami w dół. Zmierzając jednak w tym kierunku usłyszeli uderzające o stopnie ciężkie kroki. Z dołu biegły masywne czworonożne bestie, pokryte pancerną skórą, bez oczu, a za to z wielkimi kłami i szponami. Udało im się przewrócić Lamamelisa i zmiażdżyć jego klatkę piersiową.

Na ścianie korytarza pojawił się magiczny portal, o teksturze identycznej jak ten, którym tu weszli. Po chwili zastanowienia, czy nie próbować wyciągnąć ciała Lamamelisa, wskoczyli do portalu i zostali wyrzuceni z powrotem na znajomą polanę.



Komentarz
 
Do jakiego tajemniczego miejsca dotarli nasi bohaterowie? Co napotka kolejna drużyna, która się tam wyprawi? Czy jednooka i zeroucha kapłanka Mirin będzie dalej poszukiwać przygód, czy obrażenia te zmuszą ją do zmiany trybu życia? To już dowiemy się (albo nie) w kolejnych sesjach.
 
Wpisy do Księgi Umarłych
 †Lamamelis

2 komentarze:

  1. Postaci graczy startują zawsze na 1. poziomach?
    Badane na tej sesji podziemia to jakiś gotowy moduł czy Twoja twórczość?
    Całkiem fajna, psychodeliczna przygoda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, 1 poziom na starcie. Na razie tylko jeden gracz pojawił się więcej niż raz, ale planuję przekształcić ten sanbox w kampanię z regularną grupą.

      Na mapie jest miks mojej twórczości, gotowych modułów i lokacji generowanych Sandbox Generatorem. Te podziemia akurat wymyślałem sam. Długo czekały na wykorzystanie ;)

      Usuń