Mając okazję zagrać sesję z graczami z mojej regularnej kampanii, lecz w niepełnym składzie, postanowiłem przenieść chwilowo grę w czasie i przestrzeni do leżącego na wschodnim krańcu świata miasta Grift, gdzie właśnie wkroczyć ma Lewiatan, wzbudzony zniszczeniem serca Akünh w trzeciej sesji tejże kampanii.
16 Kytorn, rok 2620
- Drutos - tyle pieniędzy, by wystarczyło mu na dostatnie życie do samego końca
- Clauder - przywrócenie na łono arystokracji
- Wysłanie w kierunku Lewiatana tłumów chłopstwa nawet go nie spowolni
- Król akceptuje nadejście Lewiatana i wcale nie chce go powstrzymać, co więcej, próby zatrzymania bestii będzie prawdopodobnie aktywnie zwalczać
- Nie ma więc możliwości ostrzelania bestii z miejskiej artylerii
- Zaczepienie o cielsko Lewiatana pociskami z wielu balist z linami - byłoby wykonalne tylko na małą skalę (1, 2 balisty), poza tym oznaczało to będzie jawny bunt, na co Towarzystwo jest gotowe, chociaż przyznało, że tego typu działania planowało już po powstrzymaniu potwora
- Rozwieszenie między budynkami mocnej sieci z hakami - możliwe do dyskretnego zorganizowania - sieć ukryta będzie pod transparentem z napisem "Król Sigfum Serdecznie Wita Lewiatana" - na tym właśnie stanęło
Zleceniodawcy zapytali jeszcze, jakiego wyposażenia będą potrzebować do tej misji (byli gotowi zapewnić im, co tylko chcą):
- Clauder poprosił o sprzęt do wspinaczki dla 4 osób (on, Drutos i dwóch przybocznych: Targurd i Feru)
- Drutos poprosił o maść na grzybicę (postać wylosowała na starcie grzybicę stóp)
Lewiatan wkroczył na ląd. Wchodząc na klif spowodował zawalenie nadmorskiej części metropolii do morza, następnie rozpoczął niszczycielski marsz przez Grift. Plan z sieciowym transparentem się udał, haki zaczepiły o cielsko bestii. Drużyna rzuciła się na Lewiatana z okien katedralnej wieży. Wszystkim skok się powiódł. Rozpoczęła się wspinaczka po pokrytym niezliczonymi paszczami i oczami cielsku potwora.
Przemyślenia
Moduł Waves to Be as Mountains wziąłem taki, jak jest, jako gotowca przede wszystkim dlatego, że pasował do aktualnej kampanii. Wylosowaliśmy już, że Lewiatan się pojawił i w zależności od tego, czy bohaterom udałoby się go powstrzymać, wymyśliłem kilka różnych wariantów, jak mogłyby potoczyć się gdzieś w tle rozmaite wydarzenia, w końcu odciskając swoje piętno również na bohaterach głównej drużyny. Jednak już w praktycznym zastosowaniu sam moduł krótko mówiąc mi się nie podoba. Jak już przyjdzie co do czego, sama wspinaczka po Lewiatanie jest żmudna i nudna. Przypomina to trochę węże i drabiny. Wspinamy się, spadamy, jakaś walka w międzyczasie. O ile bohaterów coś szybko nie zeźre, możemy tak się miotać godzinami. Po kilku rundach zacząłem wręcz żałować wybrania tej przygody i stwierdziłem, że marnujemy na niej czas. Nie ma tu za bardzo miejsca na rzeczy, które są dla mnie rajcujące w czasie prowadzenia, takich jak inwencja graczy, kreatywne rozwiązywanie problemów i odgrywanie ciekawych postaci i sytuacji. Nie widzę nawet specjalnie sposobu, jak można byłoby to zmienić, aby przygoda była bardziej ciekawa w graniu i prowadzeniu.
Generalnie podczas sesji utwierdziłem się w przekonaniu, że chociaż oldschoolowe mistrzowanie podoba mi się bardzo (szczególnie przy udziale graczy, którzy czują te klimaty, jak na niektórych Hiperpegach), coraz bardziej widać, że do mojej standardowej grupy taki styl słabo pasuje. Chociaż czuję klimaty Mörk Borga i bardzo podobają mi się materiały, które przygotowałem do kampanii i wątki, które wydarzenia na sesjach zdążyły rozkręcić, nie jestem już taki pewien, że pociągniemy ją do samego Końca (w najgorszym wypadku materiały skanibalizuję do hiperpegowego hexcrawla). Przez "Koniec" mam tutaj oczywiście na myśli Apokalipsę kończącą kampanię, a jednocześnie zamykającą setting. Gramy "Ponure Półrocze", tak więc na Niedole rzucamy k20 i spełniły się już dwie przepowiednie - fajnie byłoby jednak doczekać zagłady zanim zmorzy mnie frustracja. Pozostaje mieć nadzieję, że rozgrywka nieco się zmieni, gdy odejdziemy od formy "od questa do questa", którą zastępować zacząłem pełnoprawnym hexcrawlem (w co w sumie nijak nie wpisuje się aktualna przygoda, no cóż).
Kolejną grą, którą chciałem prowadzić tej grupie, jest CY_Borg. Choć mechanika jest podobna, cyperpankowy setting zmienia moim zdaniem odbiór znacząco. Być może nie będą im się cisnąć naleciałości z D&D3.5, które wychodzą na wierzch w świecie fantasy. Dodatkowo pojawia się tutaj aspekt rozpoczynania gry z długiem, który postać stara się potem spłacić, a sugerowanym formatem kampanii zdaje się być podejmowanie zleceń od rozmaitych fixerów. Możliwe, że ten system lepiej im podejdzie.
Pozostaje kwestia, co zrobić z tą grupą później. Uprzednio planowałem przejście na bardziej typowo fantaziakowy OSR np. na zasadach OSE, ale teraz widzę, że nie miałoby to większego sensu. Próbowałem wydestylować, co podoba się i czego szukają w erpegach poszczególne osoby z naszej ekipy, mam wrażenie, że są to:
- Ja, jako MG: inwencja graczy, losowość i możliwość rozwoju wątków w sposób zaskakujący również dla mnie, realne konsekwencje działań (ryzyko porażki/śmierci) bohaterowie nie są niezniszczalni (unikamy więc systemów, gdzie postać tworzy się godzinami)
- Możliwość wymyślania i odgrywania pokręconych postaci, często są to fanatycy wszelkiego rodzaju
- Okazje do kombinowania, wygłupiania się i trollowania (NPCów i innych graczy)
- Główkowanie i rozpracowywanie rozmaitych sytuacji, mechaniczne min-maxowanie
- Walka, rozwalanie przeciwników
- Erpegi jako pretekst do towarzyskiego spotkania, zabawne sytuacje
Na tę chwilę mam następujące systemy, które chciałbym z nimi przetestować:
- CY_Borg
- Dragonbane
- Conan 2d20
- Zew Cthulhu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz