Na drugą sesję na Hiperpegu przygotowałem już pełnoprawny hexcrawl. Po okolicy rozrzuciłem rozmaite lokacje i sytuacje, dla których sporą część przygotowałem kiedyśtam a propos czegoś innego, albo mam gotowe z rozmaitych źródeł.
![]() |
| Blütmark, zachodnia prowincja Wästlandu |
Bezimienny, Ezoteryczny Pustelnik
- Król daje wstęp do swoich ogrodów rozkoszy tym, którzy dostarczą mu jeden z mitycznych artefaktów: serce bazyliszka, mózg licza, gałąź z Drzewa Życia, krew Przedwiecznego, sferę anihilacji.
- Na północ od Ravnby lawina błotna odsłoniła wejście do starożytnego grobowca, ze śmiałków, którzy tam poszli, nie wszyscy przeżyli, ale ocalali wracali obładowani złotem.
- Kundlaki podkładają w mieście ogień, psują mąkę i porywają mieszczan, kapitan straży płaci 500ss za rozwiązanie problemu.
- W opuszczonych kopalniach kultyści odprawiają mroczne rytuały i gromadzą zrabowane dobra.
- W lesie na północ od Blütgardu jest dolina pełna pradawnych ruin.
- Ktoś porwał syna kupca Gustava Adlerstroma.
- Z opuszczonych kopalni wychodzą rozmaite potworności.
- Wojsko królewskie zdławiło powstanie chłopskie, będzie egzekucja.
- Są dni, kiedy z północy wieje lodowaty wiatr, a rzeką Blüt spływa kra, a o przecież jeszcze Kytorn!
Jeśli chodzi o ploteczki - dobrałem podstawowe pięć z typowymi punktami zaczepienia dla przygody, potem każdy z graczy wylosował jeszcze po jednej z bardziej ogólnych. Wyszło ich w sumie trochę zbyt wiele, myślę, że następnym razem ograniczę plotki "startowe" do tego, co miało bezpośredni związek z wydarzeniami na poprzednich sesjach. Na samym początku mieliśmy drobny paraliż decyzyjny wobec wielu możliwości, co jest chyba dość typową reakcją dla takich sesji na evencie z nieznanymi osobami, postanowiłem wiec zrobić "zoom in" do konkretnej sceny: oto bohaterowie siedzą w karczmie, wokół krząta się pełno ludzi w oczekiwaniu na nadchodzącą egzekucją wodza powstańców, Króla Szczura.
Adalzo od razu podjął temat i zaczął próbę agitacji miejscowych w celu odbicia skazańca, nieświadom, że otaczający ich mieszczanie to w rzeczywistości spiskowcy, którzy sami już planują dokonać właśnie tego. Próbowali oni go początkowo uciszyć i uspokoić, ale najpierw płomienną przemową udało mu się przekonać ich do natychmiastowego działania, potem z kolei wstrzymał ich zapędy i gracze zaczęli kombinować co tu właściwie konkretnie zrobić. Wtem przez okna wpadły płonące beczki, a donośny głos nakazał spiskowcom poddanie się (przez cały ten czas rzucałem, kiedy do karczmy wpadnie straż, która była już na tropie buntowników). Tłum w karczmie począł barykadować się w środku, karczmarz dostał kosę pod żebra.
Bezimienny próbował namówić jednego z buntowników, by wybiegł na zewnątrz i użył zwoju Śmierci, który bohater miał w ekwipunku (Śmierć: wszystkie istoty w obrębie 10 metrów otrzymują w sumie 4k10 obrażeń), ale bez powodzenia. Postanowił więc użyć innego zwoju, Te-le-kin-ezy. Najpierw miotnął w górę jednym ze stołów w karczmie, robiąc dziurę w suficie. Następnie cała drużyna wspięła się na drugi stół, z którym uczynił to samo. Wznieśli się ostatecznie na wysokość 24 metrów. Próbowali użyć kotwiczki na linie, żeby ewakuować się na któryś z pobliskich budynków, ale bez powodzenia. Skoczyli, próbując wylądować na pobliskim dachu. Adalzowi i Hondakowi się udało, natomiast Bezimienny rozplasnął się na bruku.
- "Czy to najszybsza śmierć postaci w twojej karierze mistrza gry?"
- "Tak."
Biorąc pod uwagę okoliczności, nie chciałem przedłużać i wręczyłem graczowi Bezimiennego gotową kartę postaci przyszykowaną kiedyśtam a propos czegośtam. Okazało się więc, że akurat na tyłach karczmy przechadzał się znajomek bohaterów:
Börgal, Zębaty Dezerter
Spiskowcy odbili Króla Szczura i umknęli (dałem im szansę 2/6 i wyszło). Korzystając z zamieszania, bohaterowie przeszli do frontu karczmy i okradli zwłoki strażników (zdobywając nieco srebra, kolczugi, miecze, suszone ryby i zestaw kości do gry). Niedługo później zaczepieni zostali przez straż, wojacy wypytali ich o to, gdzie uciekł Król Szczur (bohaterowie odpowiedzieli zgodnie z prawdą), a następnie domagali się płatności jakiegoś nowego podatku. Początkowo poszukiwacze przygód się stawiali, ale zanim zdążyli dostać zbyt mocny wpierdol, zmienili zdanie i zapłacili. Wypytali potem już przyjaźniej nastawionego strażnika o rzekome zaginięcia, przekupiony drobną sumą poinformował ich o miejscu zamieszkania kupca Adlerstroma, któremu zaginął syn, Aldon.
Kupiec przyjął ich w swoim domu, zwyzywał swojego nic nie wartego, acz jedynego potomka oraz wyznał, że już jedną grupkę awanturników wysłał na poszukiwania. Zeszli oni do miejskich kanałów i nie wrócili. Bohaterowie wytargowali sobie ewentualną nagrodę w wysokości 415 sztuk srebra ("żeby było podzielne przez 3"). Gospodarz następnie zaprowadził ich do zatęchłej komnaty w piwnicach, gdzie zamaskowana wróżka wygłosiła im swoje przepowiednie, następnie dostała drgawek, więc zostawili ją w spokoju i wyszli.
- "Aldon przetrzymywany jest przez bandytów w ruinach Silberblüt."
- "Starożytny mężczyzna w zrujnowanej komnacie, lękajcie się go!"
- "W głębinach czai się przedwieczny, ogromny czerw."
- "Obawiam się, że Aldon może nie chcieć odejść z własnej woli."
Na odchodnym, Adalzo wyciągnął swoją Tablicę Ochrowej Ciemności i próbował wmówić, że to obwieszczenie nowego podatku, który jakoby kupiec ma mu właśnie uiścić. Gustav Adlerstrom zagroził, że poszczuje ich psami.
Następnie udali się do pozostałości szubienicy, gdzie obecnie kręcili się gapie. Adalzo zabrał sznur, na którym powieszony miał zostać skazaniec, w nadziei, że może on stanowić wartość jako relikwia męczennika ("ale przecież on przeżył!"), następnie zagadał do jednego z gapiów. Filozof spłoszył go trochę swoją ekscentryczną manierą, ale udobruchał srebrem i wypytał o Króla Szczura. Usłyszał, że ten jakoby został wychowany przez szczury, potrafi zmienić się w szczura, nasłane przez niego szczury pożarły lokalnego lorda, oraz, co nieco bardziej prozaiczne, ale bardziej konkretne, że objęte buntem wioski leżą na południowym wschodzie. Adalzo spytał też, co myśli o korzystaniu z usług wróżki, jak kupiec Adlerstrom. Mieszczanin nie widział w tym nic szczególnie dziwnego ("jak przyciśnie kogoś, to w końcu każdy skorzysta").
Bohaterowie poczynili drobne zakupy. Börgal nabył sobie tresowanego szczura, a Hondak zakupił psa, oraz zatrudnił jednego przybocznego, był to:
Najemnik Vregun, pyszałek z brudnym mieczem.
W końcu drużyna opuściła miasto. Miejskie perypetie trwały niemalże dwie godziny, czyli połowę czasu jaki mieliśmy na sesję hiperpegową, niemniej jednak gracze zdawali się dobrze bawić, nastąpiły wydarzenia mające wpływ na okoliczną sytuację, nie mam więc żadnych powodów do narzekań.
Wyruszyli na południe w kierunku Trondfurtu, gdzie z pomocą rybaka przeprawili się przez rzekę. Zapadał już zmrok, więc na drugim brzegu rozbili obóz. Tak właściwie, to nie mogąc się dogadać, czy światło ogniska odstraszy czy zwabi potwory, rozbili dwa obozy, jeden z ogniskiem, drugi bez. W nocy ich przewiało, ale nic nie zaatakowało.
![]() |
| Przebyta trasa |
Nastał kolejny dzień (6 kytorn). Ruszyli w dalszą podróż i wkrótce dotarli do ruin miasta. Przez wyłom w miejscu, gdzie niegdyś stała brama dostrzegli ogromny kształt kroczący opustoszałymi ulicami. Adalzo, który twierdził, że to duch, postanowił przekonać go do odejścia (tak jak jakoby codziennie odgania nawiedzające jego samego zjawy) i zdjąć tym samym klątwę z miasta. Istota okazała się jednak ogromną włochatą rogatą bestią, która zaszarżowała na niego. Filozof miał jednak asa w rękawie.
Cierń Zrozumienia - gdy jest on noszony, ciernie wbijają się w twoje ciało (k2 obrażeń) i Potrzegasz Wszystko (-4DR do następnego testu i ignorujesz dwa następne ataki). Aby znowu uzyskać ten efekt, ukoronuj się ponownie. Obrażenia są za każdym razem większe (k2, k4, k6 itd.), resetuje je przespana noc.
Był tym samym zdolny unikać ataków ("robić matriksa") i celniej razić przeciwnika. Towarzysze wsparli go z dystansu łukiem i procą, zaś Vregun dołączył z wzniesionym mieczem. Bohaterowie mieli niesamowicie silne rzuty (2 krytyki pod rząd, kilkukrotnie wyrzucone maksymalne obrażenia), wkrótce troll umknął z podkulonym ogonem.
W Mörk Borg trolle są tchórzliwe, ale mściwe (nigdy nie zapominają tego, kto je skrzywdził), zagojone rany dodają do swojego HP, zwiększają im się też zadawane obrażenia. Bestia będzie więc następnym razem miała 55HP oraz 3k6 zdawanych obrażeń (srogo!).
Ruszyli w kierunku centrum miasta, gdzie znajdowało się wzgórze z niewielkim kopulastym budynkiem. Wewnątrz znajdowały się schody w dół. Tak oto znowu skończyłem prowadząc ZGNIŁOCZARNY ŚLUZ (nieco przerobiony). W jaskini, Börgal złapał fruwające nad strumykiem motyle do słoika, następnie przeszli do komnaty ze stołem i siedzącym starcem. W starca rzucili talerzem, Börgal obciął mu brodę i przykleił sobie do twarzy, Adalzo próbował z nim grać w kości (to te zrabowane gwardzistom, były oszukane - prawie zawsze wypadały dwie jedynki).
Wkrótce jednak czyniony przez nich hałas zaalarmował strażnika przebywającego w sąsiedniej komnacie, typ zajrzał do środka i, zobaczywszy czterech intruzów, ruszył pędem z powrotem. Hondak posłał za nim swojego psa, który uczepił się jego kostki i wkrótce bohaterowie przyparli go do ściany i rozbroili. Podczas szybkiego przesłuchania wyciągnęli z niego, że wie o Aldonie Adlerstromie, wie, że jest gdzieś w tych podziemiach, ale nie wie, gdzie dokładnie. Powiedział, że miejscem tym włada czarownik, któremu służą, bo nie są w stanie sprzeciwić się jego rozkazom. Börgal terroryzował strażnika przyklejoną do swej twarzy brodą.
Ponownie czyniony przez drużynę hałas przywabił im towarzystwo. Tym razem wysoki umięśniony łysol z rozgrzanym do czerwoności korbaczem pojawił się na schodach, które biegły w dół po lewej stronie od wejścia. Gdy Hondak próbował go zaatakować, wyleciał mu z rąk miecz, zaś napastnik chwycił go w locie. Rozpoczęła się walka, podczas której Börgal zrzucił pierwszego ze strażników w dół schodów na wchodzącego po nich kolejnego przeciwnika (za łysiakiem po schodach maszerowała jeszcze czwórka), próbował ich razić podpaloną brodą (bezskutecznie), strzelać w łysiaka z procy. Zobaczywszy, jak mały ma to efekt, narobił ze strachu w spodnie, po czym próbował oślepić przeciwnika swoimi fekaliami, ale nie trafił. Największą gwiazdą tej walki był natomiast szczur Börgala, który na rozkaz do ataku wpełzł łysemu kabanowi w spodnie i gryzł go w newralgiczne miejsca (ignorując tym samym jego redukującą obrażenia twardą skórę). Szczur poległ jednak śmiercią wojownika, gdyż w końcu pogryzionemu kabanowi udało się zmiażdżyć go udami.
Ostatecznie drużyna walkę wygrała, ale w tym momencie nadchodził czas na koniec sesji. Aldona nie odnaleźli, co dalej z chłopakiem? Dowiemy się albo nie! Taki urok grania na evencie z grupą o zmiennym składzie.
Kilka słów na koniec:
Sporo czasu zeszło nam na rozbijanie się po mieście, co w sumie nie było wcale moim planem. Zakładałem, że opowiem im, co można w okolicy znaleźć i gdzieś pójdą, po ewentualnym zakupieniu zapasów czy wypytaniu miejscowych. Zamiast tego w spędziliśmy tam niemal połowę sesji, przez co po raz kolejny musiałem urwać temat w samym środku lochu. Trafiło się też, że po raz kolejny rozegrałem Przeklętą Norę z przygody Zgniłoczarny Śluz, tym razem z pewnymi przeróbkami. Jeśli na następnej sesji powtórzy się któryś z graczy, możemy założyć, że kontynuujemy tam, gdzie skończyliśmy. Chociaż w przypadku odmiennego składu osobowego graczy, moim zdaniem byłoby nawet ciekawiej, gdyż w takim razie wraz ze śmiercią Rzeźnika zmieni się układ sił w lochu i kolejni awanturnicy w przyszłości spotkają tam coś zupełnie innego.
Na następnej sesji planuję zmienić dwie rzeczy. Po pierwsze, podczas wprowadzenia wyraźnie zakomunikować jakie są założenia takiego quasi-oldschoolowego hexcrawla, gdyż mam wrażenie, że ten punkt zaniedbałem. Być może właśnie stąd wzięła się wydłużona część miejska. Nie żebym żałował tego, jak wydarzenia się potoczyły, zamiast nijakiej egzekucji gdzieś w tle, teraz mamy Króla Szczura, który gdzieś tam sieje zamęt i może potem znacząco wpływać na sytuację w prowincji. Swoją drogą, gracz Börgala bardzo nakręcił się na używanie szczurów w walce. Czyżby na naszych oczach rodził się kolejny władca szczurów? Zobaczymy! (albo nie)
Po drugie, zwrócić większą uwagę na narrację w czasie walki. Podczas tej sesji ograniczyłem się do suchego informowania czy atak wszedł czy nie wszedł, co mam wrażenie nużyło już pod koniec graczy podczas przedłużającego się ostatecznego starcia. Chociaż, z drugiej strony, pora była już późna i chyba wszyscy byliśmy już trochę zmęczeni.
Osobiście bardzo mi się się podobało, jak bardzo gracze przekręcali zasłyszane plotki. Widać było, że nie było to celowe, ale w wesołej atmosferze, przy chmielowych oparach, słyszałem najrozmaitsze rzeczy, które zupełnie odstawały od mojej narracji. Zasłyszane plotki oczywiście planuję dołączyć do puli potencjalnych pogłosek do odczytywania na kolejnych sesjach 😈.
Wpisy do Księgi Umarłych
†Bezimienny, upadły na bruk z wysokości 24 metrów



Bardzo ciekawa przygoda, uśmiałam się z doklejonej brody 🤣 Fajny pomysł ze światem kształtowanym przez kolejne grupy graczy.
OdpowiedzUsuń