sobota, 28 października 2023

HipeRPeG 89 - Blütmark sesja 1: Mörk Borg w Grobowcu Wężowych Królów

Doświadczenie nauczyło mnie już, że nie jestem w stanie zbyt długo po prostu w erpegi grać, bo dość szybko zacznie mnie korcić do prowadzenia. Tak też było w przypadku uczestnictwa w Hiperpegach, więc na edycję październikową zgłosiłem sesję w Mörk Borg + krótką prelekcję wprowadzającą do systemu, aby potencjalni gracze wiedzieli, na co się piszą. Idąc na łatwiznę (bo życie nie pozostawia wiele czasu na przygotowania, a na zero prep nie czuję się 100% gotowy) zacząłem od ogranego już kiedyś przeze mnie Tomb of the Serpent Kings, w prostej oprawie fabularnej pt. "oto loch, tam jest przygoda", ale z założeniem, że w kolejnych sesjach będziemy już mieli centralne miasto z rozmaitymi plotkami i okolicznymi okolicznościami do przygody, więc kolejne drużyny będą mogły usłyszeć o poczynaniach poprzedników i kontynuować je, albo robić zupełnie co innego. Jeśli ktoś będzie przewijał się wielokrotnie to tym lepiej, ale przy takiej formie organizacji sesji, jaką są Hiperpegi, nie jest to wcale konieczne.

Postacie graczy:

Böroks (Pogromca Dłoni), Okultystyczny Zielarz
Hokon, Przeklęta Ofiara
Hörst, Rynsztokowa Szumowina, wraz z psem Rupertem oraz osiołkiem

Najemnicy: Maradolak (vel Maradona)

Król Wastlandu, Fathmu IX, grabi własny lud, doprowadzając poddanych do niewysłowionej nędzy. Sam nie opuszcza swoich ogrodów rozkoszy, gdzie wszelkie przyjemności tego świata są na wyciągnięcie ręki. On i jego najbliżsi stronnicy wyczekują końca w istnym raju na ziemi. Król nie poprzestaje jednak na czekaniu, cały czas wysyła śmiałków, aby sprowadzali dla niego tajemnicze przedmioty o wielkiej mocy: serce bazyliszka (herezja!), mózg licza, gałąź z Drzewa Życia, krew Przedwiecznego, sferę anihilacji.
Śmiałków nagradza miejscem u swego boku, aż do samego Końca. Po co to robi? Ludzie, jak to ludzie, gadają, że zawarł pakt z Nechrubelem i teraz spełnia zachcianki demona, że próbuje powstrzymać lub przyspieszyć apokalipsę, czy też może otworzyć drogę do innego świata, takiego, który nie jest skazany na zagładę.

Skuszeni tymi obietnicami, czy też po prostu łasi na grobowe srebro bohaterowie opuścili miasto Gailblüt, ruszając w kierunku miejsca, gdzie błotna lawina odsłoniła ruiny pokryte wężowymi wzorami. Przed wyruszeniem jednak ochoczo skorzystali z możliwości dokupienia ekwipunku + dokonania werbunku pomocników. Było widać, że takie przygody to dla graczy nie pierwszyzna.

Zasady rekrutacji ustaliłem w następujący sposób: gracz chcący dokonać rekrutacji rzuca na skupienie (presence), każdy punkt powyżej 12 to jeden chętny rekrut. Jeśli chodzi o ich stawki, założyłem 10 sztuk srebra dziennie + wyżywienie, nasz najemnik zarabia wiec w 8 dni dość, by kupić konia, 10 dni = kolczuga, realizm ekonomii nie jest w tym systemie priorytetem, ale jakiś sens to ma. Temat jest jednak do głębszego zastanowienia, być może powinni chcieć wypłaty z góry, aby skitrać ją bezpiecznie w mieście i nie dać się ewentualnie rozgrabić na szlaku? Można też zastąpić dniówkę udziałem (połową udziału?) w łupach. Jeśli chodzi o statystyki najemników, wziąłem zbira (prowler) z listy followersów w podręczniku, i wprowadziłem jego statystyki + potencjalne pragnienia i umiejętności do mojego generatora losowego, mogę więc sobie do woli generować ich w miarę potrzeb, od razu z imionami.

Po przekroczeniu kamiennego portalu w stoku wzgórza, pierwsze komnaty szybko pokazały bohaterom, jak dużą wartość w lochu ma ostrożność (paranoja?)(w końcu loch zaprojektowany jest jako swoiste wprowadzenie do OSRowych lochotłuków). Rozbiwszy trumnę oraz glinianą figurę wężoluda w pierwszej komnacie, Böroks padł, rażony ulatniającą się z wnętrza trucizną (przeżył, prawda jest taka, że wszyscy wylosowali dość sporo HP na starcie, najmniej było chyba 6pkt.). Pozostałe figury rozbijali już kamieniami z bezpiecznej odległości, zdobywając swoje pierwsze łupy zdarte ze szkieletów wężoludzi. Pierścień z ostatniej figury od razu wylądował na palcu Hokona. Palec wydłużył się i wyrósł z niego podwójny szpon, pierścień nie dawał się zdjąć. (Tutaj gracz Hokona słusznie zauważył, że dla poprzednich skarbów od razu deklarowałem ich wartość, a tym razem tego nie zrobiłem, więc można było przewidzieć, że pierścień jest szczególny - muszę w przyszłości zwrócić na to uwagę, aby nie podpowiadać graczom za dużo).

Przy kamiennych drzwiach na końcu korytarza zaczęli ostro kombinować z hakami i blokującą je kamienną belką. Ostatecznie stanęło na tym, że Hokon z Maradolakiem unieśli belkę, a Hörst z Böroksem przytrzymali haki, które, po zdjęciu belki z głośnym klikaniem zaczęły się unosić. Po otwarciu drzwi haki zostały docisnęli kamieniami, co zdawało się powstrzymywać dalsze funkcjonowanie mechanizmu. W kolejnej komnacie również znajdowały się trumny, których mieszkańcy zaczęli podnosić się ze złowrogim zamiarem, zostali jednak szybko rozgromienu przez bohaterów. Obadawszy napotkaną Złowrogą Figurę, zeszli wyrytym przez strumień wody otworem na niższy poziom podziemi. W korytarzu z posągami wężoludzi obrócili jeden z nich, otwierając tym samym drzwi do komnaty, w której znaleźli drogocenną ikonę oraz dwie halabardy (okazały się bardzo przydatne w walce). 

W ośmiokątnej sali obadali skrupulatnie wszystkie posągi, ale nie były one ruchome. Hokon zaś podszedł do sadzawki, aby zbadać jej głębokość za pomocą znaleźnej halabardy. Nagle! Z sadzawki zaczęły wyłazić (i atakować Hokona) trupie dłonie. Dłonie udało się rozgromić, do czego walnie przyczynił się Böroks, zdobywając tym samym, przy heheszkach współtowarzyszy, przydomek "Pogromcy Dłoni". W walce położony został jednak Maradolak, ale ostatecznie okazało się, że przeżył (zszedł do 0hp). Jego krwawienie udało się zatamować, choć on sam zaczął pomstować, jako że już miał przed oczami swoją rodzinę, do której chciał dołączyć (w generatorze wylosowało, że ceni "bezsensowną śmierć", więc założyłem, że jest szukającym zagłady straceńcem, chociaż mogło to w sumie też oznaczać, że lubi oglądać jak życie tracą inni).

Hokon ponownie zabrał się do pomiarów głębokości sadzawki. Coś zaczęło szarpać halabardą, ale nie udało mu się tego wyłowić. Ustalił, że sadzawka ma ok 1,5-2m głębokości. Bohaterowie skrupulatnie zbadali pobliskie komnaty. Böroks wpakował się w pułapkę i dostał w twarz wyładowaniem elektrycznym z wiszącego na ścianie dysku, ale przeżył. Następnie z ogromną ostrożnością dysk zrabowano. Komnaty uznane za potencjalnie śmiercionośne były skrupulatnie omijane: czarna maź w sarkofagu, rozjuszony wężoszkielet za zawaloną ścianą, oraz komnata pełna glinianych figur wojowników.

Następnie bohaterowie wyszli na zewnątrz, żeby przenocować i zregenerować siły. Przy ognisku Hokon opowiedział towarzyszom historię tego, jak stracił rodzinę i sam ledwo uniknął bycia złożonym w ofierze przez wyznawców Nechrubela. Bohaterowie zaimprowizowali też dodatkowe pochodnie z gałęzi, szmat i smalcu. W końcu otworzyli ostatnie drzwi. Te, które znajdowały się naprzeciwko wejścia. Przy biegnących w dół schodach Böroks zauważył żłobienia w ścianie, konkretnie na wysokości trzeciego schodka. Bohaterowie podejrzewali pułapkę. Hokon zszedł na drugi schodek i stuknął w trzeci. Schody złożyły się w gładką zjeżdżalnię! Hokon jednak zdążył odskoczyć z powrotem na górę.

Drużyna odczekała dłuższą chwilę, ale zjeżdżalnia mimo upływu czasu nie odzyskiwała formy schodowej. Zaczęli więc kombinować. Böroks rzucił w dół kamieniem, ale niczego ciekawego się nie dowiedział. Hokon przywiązał linę do jednej ze statui i opuścił się po pochylni. Na dole dostrzegł kolce, bohaterowie zaczęli więc powoli opuszczać na dół łóżka z jednej z komnat w celu zabezpieczenia zejścia. Nagle, zjeżdżalnia przekręciła się z powrotem w schody!

Na dole znajdowała się kolejna ośmiokątna komnata, z której jednak (oprócz schodów) było tylko jedno wyjście (po przeciwnej stronie). Na środku stał wielki posąg humanoida z głową kobry, trzymający złamany miecz ("szczerbiec!") w wyciągniętej ręce. Ściany pokryte były poniszczonymi tarczami. Gdy posąg zaczął się ruszać (przywołał w dłoń tarczę ze ściany), Hokon niezwłocznie odpalił w jego kierunku bombę i jego towarzysze ruszyli do walki. Przeciwnik był twardy i trzymał się mocno, zaczęli więc kombinować: wylali większość swojej oliwy mając nadzieję, że się poślizgnie, ale bez większego efektu. Dopiero kiedy wybiegli z pomieszczenia na półkę skalną biegnącą nad bezdenną przepaścią, przeciwnik skoczył za nimi i spadł w przepaść, niestety, razem z nim poleciał w dół również Böroks, który poślizgnął się na wilgotnych skałach.

W tym momencie zakończyliśmy grę w związku z faktem, że zaczynała się II tura Hiperpega. Następnym razem będę musiał bardziej uważać, żeby zakomunikować, że powinniśmy już powoli zamykać temat, bo w tym momencie ucięło nam akcję w nieco zbyt ciekawych okolicznościach: właśnie pokonali mocarnego przeciwnika, są na skraju Nieznanego, jeden z towarzyszy zginął, prawie całą swoją oliwę wylali i zaraz zgaśnie im lampa. Jest pewien niedosyt (przynajmniej dla mnie!)

Była to dla mnie bardzo przyjemna sesja. Fajnie prowadziło się graczom, którzy znają temat i sprawnie kombinują, żeby pokonać wyzwania, jakie stawia loch. Jednocześnie widzę, że muszę bardziej uważać na to, w jaki sposób prezentuję informacje, bo potrafią być na to wyczuleni (magiczny pierścień, przy którym nie podałem wartości). Jeśli chodzi o sposób tworzenia postaci, to moim zdaniem korzystanie z aplikacji wychodzi dobrze. Na pewno nie ma sensu marnować tych ~40 minut na kulanie kości za każdym razem. Gotowych kart postaci najnormalniej w świecie nie chciałoby mi się wypisywać, no i z apką każdy może sobie do woli wybrać klasę, jaką chce grać.

Porównując sobie wrażenia z dotychczasowych Hiperpegów, wydaje mi się, że większą przyjemność czerpię w mistrzowania, niż z grania, chociaż ciekawie było też (po raz pierwszy od tylu lat!) zagrać i wypróbować nieznane mi wcześniej systemy, zobaczyć jak inaczej mistrzują inni. Na pewno nie bedę rezygnował z grania, bo na każdej edycji jest kilka sesji, które brzmią interesująco, ale bedę chciał też prowadzić kolejne sesje Mörk Borga udostępniając do gry już większy obszar i możliwości. Wybory.


Wpisy do Księgi Umarłych

†Böroks Pogromca Dłoni, strącon w przepaść

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz