Dzisiaj będzie o bogach w Mörk Borgu i tym, co można o nich wywnioskować z tych oficjalniejszych materiałów (podręcznik podstawowy i Mörk Borg Cult: Feretory). Oczywiście kanon dla tego świata jest celowo bardzo luźny, a oficjalne materiały dość ogólne - po to, żeby grający ułożyli to w swoich sesjach tak, jak im pasuje. Dlatego też opiszę również jak ja to sobie w wyobrażam.
Podręcznik mówi nam tyle: są sobie dwa, dwugłowe bazyliszki - matka i syn. Jedna z głów syna (Verhu) wypluła z siebie spełniające się na 100% przepowiednie, które kończą się zagładą świata. Na podstawie jego słów narosła religia, która zdominowała świat. Nie jest nigdzie powiedziane, czy bazyliszki faktycznie mają jakąś boską moc, czy są jedynie wielkimi potworami; czy Verhu sam doprowadza przepowiednie do spełnienia, czy tylko widzi przyszłość, a może słucha czyichś podszeptów - np. Nechrubela.
A co to jest ten Nechrubel? Otóż jest to po prostu diabeł. W tekście przewija się spekulacja, że i Verhu, i główna religia są tak naprawdę pod jego kontrolą. Wiemy też, że oprócz Nechrubela są też inne demony, w, nazwijmy to, kakangelii (złej nowinie), wspomniany jest z imienia "Daejmon, lewy pachołek Nechrubela" oraz "Yetsabu-Nech, koszmar podziemia, czarny dysk, który przesłania słońce". Yetsabu-Nech może być innym demonem, może to przydomek Nechrubela (ma Nech w nazwie), ale w każdym razie wiemy na pewno, że są tam jakieś diabelstwa. Czy istnieje jakaś realna, dobra boskość, która z nimi kontrastuje? Moim zdaniem nic na to nie wskazuje, a bazyliszki raczej są jedynie wielkimi jaszczurkami i/lub poplecznikami Nechrubela.
Ciekawy obraz na całą sytuację daje też dodatek Feretory, w którym znajdujemy klasę zwaną Prorokiem Martwego Boga. Mamy do niej fajną tabelkę do wygenerowania sobie nazwy i domeny dla bóstwa (e.g. Elioch Beacon of Blood, Malais Bride of Decay, Varkka Herald of Flies) i dary, które otrzymał od niego prorok (paraliżujące stygmaty, dziwaczny strój, moce uwalniane samobiczowaniem itd.). Z opisu zaś dowiadujemy się, że ów bóg zabity został przez jednego z bazyliszków (czyli, moim zdaniem, wielką jaszczurkę). Jak to tak? Co to mają być za bogowie, których zadeptały te gadziny?
Mi osobiście nasuwa się na myśl setting z pewnej gry strategicznej, która ma bardzo fajny lore, a mianowicie Dominions. Mamy w niej świat, którym niegdyś władał wszechmocny Bóg, zwany Pantokratorem, który jednak z nieznanych powodów go porzucił. Sednem gry jest rywalizacja pomniejszych bóstw, które chcą zająć zwolnione miejsce na szczycie hierarchii bytów. "Bóstwa" te mogą mieć przeróżne formy: wielkiego kamienia, rzeźby, fontanny krwi, olbrzyma, wielkiego smoka, wiedźmy itd. itd. Brzmi to jak takie właśnie gówniane bożki, które może zabić bazyliszek.
Idealnie wpasowuje się to do świata mörk borga: "bogowie" mogą zostać zaciukani przez przerośniętego gada - pewnie takimi właśnie cudakami byli, a teraz nawiedzają koszmary swoich oszalałych proroków. To świat, w którym wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że prawdziwa boskość go dawno opuściła (a już na pewno taka, którą możnaby uznać za dobrą); świata wydanego na pastwę żerujących na nim demonów. Tak to sobie właśnie wyobrażam.


